Spotykamy się dzisiaj w Niepokalanowie na poświęceniu kaplicy wieczystej adoracji oraz otwarciu Międzynarodowego Centrum Modlitw o Pokój.

Nasze dzisiejsze spotkanie wyrasta z pragnienia Stowarzyszenia Communità Regina della Pace, tj. Wspólnoty Królowej Pokoju, które postanowiło stworzyć na całym świecie 12 ośrodków wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju. Centra takie tworzone są na różnych kontynentach, aby objąć taką modlitwą całą ziemię. Powstają one w miejscach szczególnie doświadczonych skutkami wojen, konfliktów religijnych i nienawiści rasowej. Dotychczas stworzono już sześć takich ośrodków (w Betlejem, Medjugorie, Oziornoje w Kazachstanie, Jamusukro na Wybrzeżu Kości Słoniowej, Namyang w Korei Południowej i Kibeho w Rwandzie). Siódme ma powstać w Dagupan na Filipinach. Niepokalanów będzie więc ósmą gwiazdą w koronie Maryi Królowej Pokoju.

Tutejsza bazylika została zaproszona do tego przedsięwzięcia, ponieważ – oprócz doświadczenia wojny – jest miejscem naznaczonym obecnością św. Maksymiliana Kolbe, który osobiście pragnął, aby w tej bazylice trwała wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. „Wyobrażam sobie – pisał O. Maksymilian w liście do O. Floriana Koziury wysłanym z Nagasaki dnia 17 maja 1934 roku – piękną figurę Niepokalanej w wielkim ołtarzu, a na jej tle pomiędzy rozłożonymi rękami monstrancja w ciągłym wystawieniu Przenajświętszego Sakramentu […] Bracia na zmianę adorują. Kto zagląda do kościoła, pada na kolana, adoruje, spogląda na twarz Niepokalanej, odchodzi, a Ona z Panem Jezusem jego sprawę załatwia….”

Ten list zachował się do dzisiaj w klasztornym archiwum. Opisuje on dość dokładnie to, co pracownia Mariusza i Kamila Drapikowskich stworzyła w czasach nam współczesnych. Nowy ołtarz Kaplicy Wieczystej Adoracji jest zatem spełnieniem konkretnego marzenia św. Maksymiliana. Ponadto, taka modlitwa wpisuje się dobrze w doświadczenie samych franciszkanów, bo przecież to właśnie we franciszkańskim sanktuarium w Asyżu Jan Paweł II rozpoczął światową modlitwę o pokój.

Po tym wstępie, chciałbym powiedzieć kilka słów o sześciu związanych z tym zagadnieniem problemach: tj. o człowieczym pragnieniu pokoju, o braku pokoju, o Bożym darze pokoju, o pokoju w człowieku, w społeczeństwie i świecie, wreszcie o Niepokalanowie jako szczególnym Międzynarodowym Centrum Modlitwy o Pokój.

  1. PRAGNIENIE POKOJU

Po pierwsze, pokój jest przedmiotem najgłębszych, raz świadomych, innym razem nieuświadomionych pragnień każdego, kierującego się czystymi intencjami człowieka. Jest on niegasnącym pragnieniem serca każdej osoby, niezależnie od różnic wynikających z jej tożsamości kulturowej. To pragnienie wyraża dobrze jedna z najbardziej znanych próśb Starego Testamentu: „Proście o pokój dla Jeruzalem, niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują! Niech pokój będzie w twoich murach, a bezpieczeństwo w twych pałacach! Przez wzgląd na moich braci i przyjaciół będę mówił: Pokój w tobie!” (Ps 122,6).

Im bardziej człowiek uświadamia sobie niebezpieczeństwa zagrażające pokojowi, tym bardziej pragnie pokoju, czyli pragnie nie tylko życia wolnego od wojen i konfliktów, ale również życia pełnego, szczęśliwego i dobrze zrealizowanego. Pragnie możliwości integralnego, osobistego i społecznego rozwoju.

  1. BRAK POKOJU

Po wtóre, ten upragniony przez ludzie pokój jest z różnych powodów kruchy i narażony na zniszczenie. Rosnące nierówności między bogatymi a biednymi, dominacja mentalności egoistycznej i indywidualistycznej, wyrażająca się również w pozbawionym reguł kapitalizmie finansowym, różne formy przestępczości międzynarodowej są nieustannie realnym zarzewiem napięć i konfliktów (por. Benedykt XVI, Błogosławieni pokój czyniący, Orędzie na XXXXVI Światowy Dzień Pokoju, 1.01.2013).

W wielu rejonach świata gwałci się prawa człowieka, niesprawiedliwie wtrąca ludzi do więzień, dokonuje egzekucji w trybie doraźnym, a ludzkość – nawet jeśli dowiaduje się prawdy – pozostaje często bezsilna wobec tych nadużyć. W innych krajach toczą się zacięte wojny, które przeciągają się pomimo ogromnej liczby zabitych, mimo żałoby i zniszczeń. Innych krajów nie oszczędzają przemoc i fanatyczny terroryzm, a ich ofiarami stają się często ludzie niewinni.

Wyścig zbrojeń nadal pochłania w sposób nierozważny środki, które mogłyby być lepiej wykorzystane. Nagromadzenie broni konwencjonalnej, chemicznej, bakteriologicznej, a zwłaszcza nuklearnej poważnie zagraża przyszłości narodów i słusznie je niepokoi. Należy więc uświadomić sobie ogromne niebezpieczeństwo, jakie stanowi owo rosnące napięcie i polaryzacja na wielką skalę, szczególnie kiedy się bierze się pod uwagę nieznane dotąd środki masowej zagłady, jakimi dysponuje świat (por. Jan Paweł II, Pokój rodzi się z serca nowego, Orędzie II na XVII Światowy Dzień Pokoju, 1.01.1984).

  1. BÓG DAJE POKÓJ

Po trzecie, łatwo możemy zauważyć, że ludzkie wysiłki podejmowane w kierunku zachowania pokoju okazują się niewystarczające. Ludzkość – swoimi własnymi siłami – nie jest w stanie osiągnąć trwałego pokoju o czym świadczy kruchość wielu traktatów pokojowych, po których natychmiast rozpoczynają się nowe, coraz liczniejsze wojny. Stąd ostatecznie ludzie winni sobie uświadomić, że pokój – o wiele bardziej niż osiągnięciem człowieka –  jest darem Bożym. Pokój, to: „rzecz tak wspaniała i wzniosła, że człowiek, nawet pełen najlepszej woli, nie jest w stanie tego dokonać w oparciu wyłącznie o swe własne siły. Konieczna jest bowiem pomoc samego Boga, aby społeczność ludzka stała się możliwie najlepszym odbiciem Królestwa Bożego” (Pacem in terris, 168).

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko – kierownik duchowy św. Faustyny – pisał: „Dwaj są, którzy obiecują pokój dla ludzi: świat i Chrystus. Pokój świata jest obłudny, pozorny i kończy się zaburzeniami i wojną, albowiem świat nie może dać pokoju wewnętrznego, pokoju z Bogiem, którego nie uznaje, i pokoju z własnym sumieniem.

Tylko Chrystus przynosi pokój trwały, bo wewnętrzny, prawdziwy, który polega na usunięciu głównej przyczyny niepokoju, jaką jest grzech. Chrystus Pan wziął grzechy całego świata na Siebie, odpokutował i złożył Bogu godne zadośćuczynienie za nie, stworzył bezcenny skarb swoich zasług, a po Zmartwychwstaniu stosuje te zasługi do poszczególnych dusz przez ustanowienie Sakramentu Pokuty, w którym kontynuuje się dzieło Odkupienia i będzie się kontynuowało aż do skończenia świata. To jest jedno z największych dzieł miłosierdzia Bożego. Dlatego można z całą pewnością twierdzić, że ludzkość nie zazna pokoju, dopóki się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Bożego (ks. M.Sopoćko, Rozważania o Miłosierdziu Bożym i ludzkim. Rozważanie I: Pokój a miłosierdzie Boże, w: Wielbijmy Boga w Jego Miłosierdziu. Modlitewnik, Stockbridge Mass 1960, s. 145-151).

Jest to jakby echo słynnych słów św. Augustyna, który powiedział: „Niespokojne jest serce człowiecze, dopóki nie spocznie w Tobie”. To Chrystus jest „naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednym […], wprowadzając pokój […]. A przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko” (Ef 2,14-18). Nic, nawet największe trudności i cierpienia, – jak tego dowodzi postawa św. Maksymiliana w celi śmierci – nie może odebrać wierzącym tego wewnętrznego pokoju.

  1. POKÓJ W CZŁOWIEKU

Po czwarte, ten Boży dar pokoju przychodzi do nas najpierw przez nasze ludzkie serce. To „serce” – rozumiane w sensie biblijnym – jest najgłębszym pokładem osoby ludzkiej, określającym jej stosunek do dobra, do innych, do Boga. Jest ono nie tylko symbolem uczuciowości, ale również symbolem sumienia, przekonania, sposobu myślenia, którym człowiek się kieruje, namiętności, które nim rządzą. Dzięki „sercu” człowiek jest wrażliwy na absolutne wartości dobra, na sprawiedliwość, braterstwo i pokój. W tej  perspektywie „serce” jawi się jako miejsce, w którym jest obecny pokój albo wojna. Nieład serca jest automatycznie nieładem sumienia i występuje wtedy, gdy określa ono dobro lub zło wedle własnego widzimisię, zależnie od własnych korzyści materialnych albo żądzy władzy. Nawet złożony sposób sprawowania władzy nie zmienia faktu, że odpowiedzialność za przygotowanie, wywołanie czy rozszerzenie konfliktu ponosi zawsze indywidualne sumienie, a to, że odpowiedzialność rozłożona jest na więcej osób, w niczym nie zmienia tej zasady.

Do tego wewnętrznego pokoju serca możemy dotrzeć odkrywając, że jesteśmy istotami stworzonymi przez Boga. To przez odniesienie do naszego Stwórcy odnajdujemy właściwy sens naszego życia, dzięki czemu wszystko znajduje w nim swoje miejsce. To dzięki temu, że współpracujemy ze stwórcą, możemy odzyskać harmonię utraconą przez grzech pierworodny.

W to ludzkie „serce” nieład wprowadzają różne namiętności, które skłaniają człowieka ku sporom i wojnie. Jako ludzie często dajemy się owładnąć poczuciu zazdrości, nieczystości, chciwości, gniewowi i nienawiści do innych, pysze, żądzy potęgi, pragnieniu, aby nasze panowanie rozciągnąć na innych ludzi, na pogardzane przez siebie grupy czy narody. Poddając się tym namiętnościom niszczymy pokój nie tylko we własnym „sercu”, ale również w innych ludziach, podobnie bowiem jak pokój, tak również niepokój człowieka udziela się innym.

Czasami to „serce” bywa też zniekształcane przez różne systemy społeczno-polityczne i ideologiczne. Gdy ludzie pozwalają się oszukać systemom, które ukazują globalną, wyłączną i manichejską niemal wizję ludzkości, a warunkiem postępu czynią walkę z innymi, ich eliminację lub ujarzmienie, wówczas zamykają się w mentalności wojennej, która utrwala napięcia i czyni ich prawie niezdolnymi do dialogu. Kiedy zaś wybuchną już walki, wrogość będzie nieustannie rosła, bo żywi się ona cierpieniami i okrucieństwem, które gromadzi się po obu stronach walczących. Owocem tego stanu rzeczy jest psychoza nienawiści. Poddanie się tym systemom ideologicznym przez jednostki czy narody staje się jakąś formą zniewolenia, które to zniewolenie odbiera wolność nawet samym rządzącym.

„Nie będzie pokoju w powszechnej społeczności ludzkiej, jeśli nie zakorzeni się on głęboko w sercu każdego człowieka, to znaczy, jeśli każdy nie zechce we własnym wnętrzu porządku nakazywanego przez Boga. Dlatego św. Augustyn zwraca się do człowieka z następującym pytaniem: ‘Czy duch twój chce być zdolny do przezwyciężenia twych pożądliwości? Niech się podda temu, który go przewyższa, a zwycięży to, co jest poniżej niego. Wtedy nastąpi w tobie pokój: prawdziwy, niezawodny i pełen łaski. Jaki jest porządek tego pokoju? Bóg włada duchem, a duch ciałem – trudno o lepszy porządek’” (Pacem in terris, 165).

Nie ma pokoju dla zbłąkanego serca, jeśli nie nastąpi jego przemiana, czyli „nawrócenie”. Jeśli zabraknie prawdziwej przemiany serca, pokój wewnętrzny będzie zawsze krótkotrwały i iluzoryczny. Historia uczy nas, że nawet tzw. „wyzwolenia”, do których wzdychano – kiedy dany kraj był okupowany lub kiedy jego wolność była tłamszona – zawiodły w takim stopniu, w jakim zarówno rządzący, jak i obywatele nie wyzbyli się małoduszności i związanej z nią zatwardziałości serca, i nie przezwyciężyli swoich antagonizmów (por. Jan Paweł II, Pokój rodzi się z serca nowego. Orędzie na XVII Światowy Dzień Pokoju, 1.01.1984). Tylko nawrócone serce wprowadza pokój do własnego wnętrza.

Najwspanialszym przykładem takiego pokoju był wewnętrzny pokój Maryi. W Jej życiu wydarzyło się wiele rzeczy nieprzewidzianych; męcząca podróż z Nazaretu do Betlejem, niemożność znalezienia miejsca w gospodzie, poszukiwanie prowizorycznego schronienia w nocy, narodziny Syna, a potem śpiew aniołów, niespodziewana wizyta pasterzy. To wszystko nie spowodowało jednak zmieszania w jej sercu. Ona nie protestuje, nie bulwersuje się wydarzeniami, które Ją przerastają. Ona po prostu rozważa w milczeniu to, co się dokonuje, zachowuje to w swojej pamięci i w swoim sercu, rozmyślając nad tym ze spokojem i pogodą ducha. To właśnie taki pokój wewnętrzny chcielibyśmy zachować pośród burzliwych i niezrozumiałych wydarzeń historii, których sensu często nie pojmujemy (por. Benedykt XVI, Człowiek jest stworzony do pokoju. Homilia podczas Mszy św. w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, Watykan – 1.01.2013).

  1. POKÓJ W SPOŁECZEŃSTWIE I ŚWIECIE

Po piąte, warto zapytać siebie samych o to, na czym polega pokój w społeczeństwie i świecie? Jego bodajże najpiękniejszą ilustracją pozostaje ciągle prorocka wizja Izajasza:

„Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał.
Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały.
Lew też jak wół będzie jadał słomę.
Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.

Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze,
bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze” (Iz 11,6-9).

Ten metaforyczny opis przedstawia pokój jako zgodę przeciwieństw. Podmioty, które w normalnym porządku rzeczy zawsze prowadzą ze sobą walkę, tym razem – dzięki Mesjaszowi – będą żyli w przyjaźni.

Św. Augustyna starał się ująć tę wizję w kategoriach filozoficznych, przypominając nam o tym, że pokój polega na tranquillitas ordinis, czyli, żepolega na spokojnym ładzie, na uporządkowanej zgodzie. „Pokój między ludźmi uporządkowana zgoda. Pokój domu uporządkowana zgoda rozkazywania i posłuszeństwa współmieszkańców. Pokój państwa uporządkowana zgoda rozkazywania i posłuszeństwa obywateli. Pokój państwa Niebieskiego najdoskonalej uporządkowane i najzgodniejsze społeczeństwo cieszące się Bogiem oraz społecznie w Bogu. Pokój wszystkich rzeczy – majestatyczna cisza porządku” (De civitate Dei, 19,13).

Do wizji Augustyna nawiązał później papież Jana XXIII w Pacem in terris, twierdząc, że to, co od wielu wieków Kościół naucza o pokoju rozumianym jako „tranquillitas ordinis”, o pokoju płynącym z ładu, spotyka się we współczesnym świecie z wielkim nieładem. W tej sytuacji pytanie brzmi: jaki porządek powinien zająć miejsce tego nieładu, aby dać ludziom możliwość życia w wolności, sprawiedliwości i bezpieczeństwie? Papież Jan XXIII odpowiadał, iż osiągnięcie takiego ładu jest możliwe, pod warunkiem, że zostanie on oparty na prawdzie, zbudowany według nakazów sprawiedliwości, ożywiony i dopełniony miłością i urzeczywistniany w klimacie wolności (Pacem in terris, 167).

Jego kolejny następca – św. Jan Paweł II – był przekonany o tym, że skoro sprawiedliwość ludzka jest zawsze słaba i niedoskonała, zdana na egoizm i ograniczenia zarówno osób jak i całych grup, dlatego trzeba ją praktykować w duchu przebaczenia i w pewnym sensie uzupełniać przebaczeniem, które goi rany i odnawia zakłócone relacje pomiędzy ludźmi. Jest to tak samo ważne w przypadku napięć istniejących między pojedynczymi osobami, jak i w konfliktach o bardziej ogólnym zasięgu, również międzynarodowym. Przebaczenie w żadnej mierze nie przeciwstawia się sprawiedliwości, gdyż nie polega na zaniechaniu słusznych żądań, by naruszony porządek został naprawiony. Przebaczenie dąży raczej do pełnej sprawiedliwości prowadzącej do spokojnego ładu, która jest nie tyle nietrwałym i czasowym zaprzestaniem działań wojennych, ile gruntownym uzdrowieniem krwawiących ran duszy. W celu osiągnięcia tego rodzaju uzdrowienia sprawiedliwość i przebaczenie są równie istotne (Jan Paweł II, Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju – 1.01.2002).

  1. NIEPOKALANÓW CENTRUM MODLITWY O POKÓJ

Po szóste, dlaczego w kolejną rocznicę wybuchu II wojny światowej ustanawiamy w Niepokalanowie Międzynarodowe Centrum Modlitwy o Pokój. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta; nie ma stosowniejszego miejsca w Polsce, który by lepiej nadawało się w Polsce do tego celu. Niepokalanów bowiem to najważniejsze miejsce czci Niepokalanej.

To miejsce przypomina nam najpierw, że Maryja – od momentu poczęcia – jest bez grzechu, posiada „pełnię łaski” i dzięki temu pozostaje dla nas niedościgłym wzorem pokoju. Nie została poczęta jak inni ludzie w stanie oddalenia człowieka od Boga, ale od samego początku była w pełni ogarnięta łaską Bożą, „nietknięta przez jakąkolwiek zmazę grzechu pierworodnego”. Również w późniejszym życiu – mocą zasług Jezusa Chrystusa – była całkowicie wolna od wszelkiego grzechu osobistego. Maryja była więc kobietą, nad którą grzech nigdy nie zapanował; przenajświętszą, najniewinniejszą, w całości świętą, wolną od wszelkiej skazy, świętszą od świętych, czystszą od niebiańskich umysłów. Ona – od samego początku jej życia = dojrzewała w atmosferze Bożego pokoju.

Jeśli Chrystus jest Pokojem, to Niepokalana jest Matką Jezusa, czyli Matką Pokoju. Ona jest Nauczycielką Pokoju i należy do „błogosławionych, którzy wprowadzają pokój” (Mt 5,9), bo – naśladując swego Syna – nauczyła nas szczególnego szacunku dla bezcennej wartości wewnętrznego pokoju, bez którego każdy inny, zewnętrzny pokój będzie nietrwały, złudny i niewystarczający (por. Jan Paweł II, Novo Millenio). Ona jest Orędowniczką Pokoju, bo – mimo iż chrzest święty uwalnia nas od grzechu pierworodnego – to jednak także w człowieku ochrzczonym pozostają jego skutki w postaci głupoty, osłabienia woli, pożądliwości, nieuporządkowania emocji, do których wykorzenienia zachęca nas Maryja. Ona jest Królową Pokoju, bo daje nam Chrystusa, prawdziwy pokój rodzin, społeczeństw, narodów i świata.

O ile o rozpoczęciu wojny może zdecydować niewiele osób, [to] pokój wymaga solidarnego zaangażowania wszystkich. Dowiodło tego spotkanie przedstawicieli różnych religii w Asyżu. Było ono potwierdzeniem, że ludzkość w całym swoim zróżnicowaniu – angażując się w wielką sprawę pokoju –  winna sięgać do swych najgłębszych i najbardziej życiodajnych źródeł, tam, gdzie kształtuje się świadomość i znajduje swoje oparcie moralne działanie ludzi. Niech więc również Niepokalanów, ten polski Asyż, stanie się miejscem modlitwy o pokój otwartym dla wszystkich, skoro  wyzwanie, jakim jest pokój, przekracza różnice religijne. Tutaj każdy z osobna = zachowując swoją własną tożsamość religijną i nie mieszając duchów – może prosić Boga o pokój.

ZAKOŃCZENIE

Niech więc to nowe Centrum Modlitwy – z pomocą franciszkanów, duchowych dziedziców św. Maksymiliana – nauczy nas wszystkich zrozumieć, że: „Modlitwa o pokój nie jest elementem wtórnym, następującym po wysiłkach na rzecz pokoju. Przeciwnie, jest ona sercem wysiłków zmierzających do budowania pokoju w porządku, w sprawiedliwości i wolności.

Modlić się o pokój znaczy otworzyć ludzkie serce, by mogła je napełnić ożywcza moc Boga. Ożywiającą mocą swej łaski Bóg może sprawić otwarcie się na pokój tam, gdzie wydają się istnieć jedynie przeszkody i zamknięcie; może umocnić i poszerzyć solidarność rodziny ludzkiej, mimo długiej historii podziałów i walk.

Modlić się o pokój oznacza prosić o sprawiedliwość, o zaprowadzenie odpowiedniego porządku wewnątrz państw i w stosunkach pomiędzy nimi; oznacza też prosić o wolność, szczególnie o wolność religijną, która jest fundamentalnym, osobistym i cywilnym, prawem każdej osoby.

Modlić się o pokój znaczy błagać o łaskę przebaczenia od Boga, a zarazem o wzrost odwagi dla każdego, kto ze swej strony pragnie wybaczać zniewagi, jakich doznał” (Jan Paweł II, Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju, 1.01.2002).

Papież Franciszek 29 sierpnia pobłogosławi ołtarz, który stanie w kaplicy adoracji w Światowym Centrum Modlitwy o Pokój w Niepokalanowie – poinformowała w komunikacie przesłanym we wtorek PAP parafia w Niepokalanowie.

Jak czytamy w komunikacie, we wrześniu w Niepokalanowie zostanie otwarte jedno z dwunastu Światowych Centrów Modlitwy o Pokój. Powstają one na wszystkich kontynentach pod nazwą “12 Gwiazd w Koronie Królowej Pokoju”. Centra takie istnieją w Betlejem w Izraelu, Oziornoje w Kazachstanie, Medjugorie w Bośni i Hercegowinie, Jamusukro w Wybrzeżu Kości Słoniowej, Namyangu w Korei Południowej i Kibeho w Rwandzie. Siódma Gwiazda powstaje w Dagupanie na Filipinach. Niepokalanów jest ósmą.

Sercem obiektu będzie Kaplica Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu. W jej centrum stanie naturalnej wielkości figura Maryi z otwartymi w geście zaproszenia dłońmi. Pod rozchylonymi szatami Matki Bożej znajdzie się 20-centymetrowa podświetlona hostia. Postać Maryi, jak również otaczający ją wieniec lilii, zostaną pokryte srebrem. Reszta ołtarza zostanie wykonana z kryształu. Kształtem nawiąże do Cudownego Medalika Niepokalanej, propagowanego przez św. Maksymiliana Kolbego. Podobnie jak inne ołtarze Światowych Centrów Modlitwy o Pokój, ten również powstanie w pracowni gdańskich artystów Mariusza i Kamila Drapikowskich. Wykonali oni m.in. bursztynową sukienkę dla Matki Bożej Częstochowskiej.

Jak powiedział PAP proboszcz parafii w Niepokalanowie, franciszkanin o. Andrzej Sąsiadek, impulsem do tego, by kolejne Światowe Centrum Modlitwy o Pokój powstało w Niepokalanowie, stało się odnalezienie w klasztornym archiwum listu św. Maksymiliana Kolbego z 1934 r. Założyciel Niepokalanowa pisał w nim, że pragnie, by powstała tu kaplica adoracji, której centralnym punktem będzie “figura Niepokalanej w wielkim ołtarzu, a na jej tle, pomiędzy rozłożonymi rękami, monstrancja w ciągłym wystawieniu Przenajświętszego Sakramentu”.

Według autorów komunikatu 29 sierpnia podczas audiencji generalnej w Watykanie ołtarz Światowego Centrum Modlitwy o Pokój pobłogosławi papież Franciszek. Inauguracja niepokalanowskiego Światowego Centrum Modlitwy o Pokój odbędzie się 1 września o godz. 12.00. Mszy św. inauguruacyjnej przewodniczyć będzie nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, homilię wygłosi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Po mszy nastąpi poświęcenie Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Następnie zostanie ona otwarta dla pielgrzymów i rozpocznie się wieczysta adoracja.

Jak informują organizatorzy, trwają zapisy na uroczystość inauguracji. Chętni mogą otrzymać bezpłatne bilety, rejestrując się na stronie internetowej https://kaplica.niepokalanow.pl w zakładce “uroczystość inauguracji”..

Dzieło stworzenia dwunastu Światowych Centrów Modlitwy o Pokój rozpoczęło w 2008 r. stowarzyszenie Communita Regina della Pace. Budowę polskiej kaplicy honorowym patronatem objęli prezydent Andrzej Duda, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz.

Pierwszy prowincjał prowincji warszawskiej, północnej bądź mazowiecko-wielkopolskiej – jak ją zwykło się nazywać – to człowiek wielkiego formatu. W opinii swoich podwładnych zyskał wielki autorytet, co budziło wobec niego duży szacunek i poszanowanie. Tym zakonnikiem wybranym podczas kapituły prowincjalnej w sierpniu 1939 roku na stanowisko prowincjała był o. Maurycy Madzurek. 

Urodził się 6 sierpnia 1884 roku w miejscowości Bojan na Bukowinie. Na chrzcie otrzymał imię Jan. Do Zakonu OO. Franciszkanów wstąpił 27 września 1904 roku rozpoczynając nowicjat we Lwowie. Dnia 29 września 1905 roku we Lwowie złożył śluby czasowe. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Krakowie, gdzie złożył 8 grudnia 1908 roku śluby wieczyste. Dnia 29 września 1911 roku przyjął święcenia kapłańskie w Krakowie. Po skończonych studiach pracował w Jaśle i we Lwowie. W latach 1918-1924 był gwardianem w Kaliszu, zaś w latach 1924-1927 był gwardianem i proboszczem w Grodnie. W tym czasie był bezpośrednim przełożonym o. Maksymilian Kolbe i tworzącego się w tym czasie wydawnictwa „Rycerza Niepokalanej”. Potem w latach 1927-1936 pełnił urząd gwardiana i proboszcza w Gnieźnie. Na kapitule prowincjalnej w 1936 roku został wybrany sekretarzem prowincji oraz dodatkowo w latach 1936-1939 pełnił obowiązki ojca duchownego kleryków w seminarium w Krakowie. 

Wybrany prowincjałem prowincji mazowiecko-wielkopolskiej w sierpniu 1939 roku objął rządy w nowoutworzonej prowincji. Po wybuchu II wojny światowej wielu zakonników z obu prowincji znalazło się poza domami zakonnymi w rozproszeniu i nie zdołało objąć funkcji wyznaczonych przez kapituły prowincjalne z 1939 roku. Po zajęciu przez III Rzeszę i sowiecką Rosję terenu Polski została podzielona na dwie części. Zabrakło władz zakonnych w obydwu częściach prowincji południowej oraz w części prowincji północnej, znajdującej się pod administracją radziecką. 

Generał zakonu o. Beda Hess na miejsce prowincjała o. Wincentego Borunia, który wyjechał do Włoch, mianował komisarzem generalnym dla prowincji południowej o. Maurycego Madzurka. On to na klasztory południowej prowincji położone w Generalnym Gubernatorstwie wyznaczył swego delegata, którym został o. Anzelm Kubit. Po kilku miesiącach został on mianowany przez o. Bedę Hessa komisarzem generalnym.

Po upływie kilkunastu miesięcy wojny prowincja północna na terenie Generalnej Guberni miała w posiadaniu już tylko trzy klasztory w Niepokalanowie, Warszawie, i Skarżysku-Kamiennej.  W tym ostatnim klasztorze władze okupacyjne wymordowały za udział w pracy konspiracyjnej trzech ojców i czterech braci zakonnych razem z kilkusetosobową grupą cywilów. Miało to miejsce 14 lutego 1940 roku na Borze pod Skarżyskiem-Kamienną. Klasztor z różnymi kolejami losu przetrwał do 1943 roku, kiedy to obsadzono go kapłanem diecezjalnym. W sierpniu 1944 roku władze niemieckie zniszczyły klasztor franciszkański w Warszawie razem z resztą stolicy podczas walk powstania warszawskiego. Zakonnicy podzielili los mieszkańców miasta i znaleźli się w obozie przesiedleńczym w Pruszkowie.

Na skutek działań wojennych zupełnie utraciły kontakt z prowincjałem prowincji północnej klasztory w Dziśnie, Grodnie, Iwieńcu, Wilnie i Zaczepicach. Z tych klasztorów znajdujących się na terenie okupacji sowieckiej, jak też ze wschodniej części prowincji południowej powstał tzw. komisariat lwowski, pod zarządem o. Alberta Wojtczaka. Jednak po upływie trzech lat o. Albert zrezygnował z urzędu komisarza. 

Generał zakonu o. Beda Hess 8 stycznia 1943 roku mianował nowego komisarza, którym został o. Korneli Czupryk. Pełnił on tę funkcję do końca II wojny światowej. W 1943 roku pięć klasztorów prowincji północnej, które od 1939 roku należały do komisariatu lwowskiego, na skutek decyzji definitorium generalnego z 1942 roku powróciło pod jurysdykcję o. Maurycego Madzurka. Jednak stan materialny tych klasztorów jak i straty personalne były tak duże, że można stwierdzić, iż praktycznie przestały istnieć. Jedynie klasztor w Niepokalanowie pozostał do końca i jako jedyny z prowincji północnej doczekał końca II wojny światowej. Tam też we wrześniu 1944 roku o. Maurycy Madzurek tymczasowo przeniósł siedzibę prowincjała.

W swoich wspomnieniach o. Florian Koziura wspomina o. Maurycego Madzurka, jako człowieka niezwykle bohaterskiego i nieugiętego. W pierwszych latach zawieruchy wojennej gestapo często mu dokuczało rozmaitymi kontrolami, wzywaniami do urzędu, groźbami aresztowania, rozstrzelaniem itp. On mimo to stał twardo na posterunku, trzymając śmiało w garści rządy powierzonej sobie Prowincji. Odważnie ściąga wszystkich, co się rozbiegli  do klasztoru, nie zważając na przykrości, jakie niejeden podwładny mu wyrządził; nie obawia się przyjmować do zakonu nowych kandydatów i prowadzić studia, choć najeźdźca tropił go bardzo i surowo karał obozami lub nawet rozstrzelaniami. 

Postawa o. Maurycego Madzurka podczas powstania warszawskiego też pozostawia jasny przykład i jego heroizm. Podczas pierwszych dni powstania warszawskiego w stołecznym klasztorze zniósł klauzurę, aby umożliwić opiekę i schronienie pobliskiej ludności i powstańcom. Pod koniec sierpnia 1944 roku znalazł się wraz ze współbraćmi z warszawskiego klasztoru w obozie przejściowym w Pruszkowie. Stamtąd został za protekcją zwolniony i wraz z innymi znalazł się w Niepokalanowie. Dla bezpieczeństwa urzędu zamieszkał w domu wypoczynkowym klasztoru w Niepokalanowie w tzw. „Lasku”.

Po zakończeniu działań wojennych na polecenie władz kościelnych i po prośbie władz państwowych zorganizował duszpasterstwo na wyznaczonych terenach Ziem Odzyskanych. Zgromadzonych w Niepokalanowie kapłanów wysyłał na nowo objęte placówki na Pomorzu i Prusach Wschodnich. 

O. Florian Koziura wspominając ten czas podkreśla jego bezkompromisową postawę. Ciężkie rządy Prowincją trzymał do ostatniej chwili; wszystkie listy sam odpisywał i to w pozycji leżącej w łóżku; wszystkich interesantów sam przyjmował; wszystkim, co odnosiło się do dobra Prowincji, żywo się interesował dając zawsze trafne wskazówki. W ostatnich dniach życia, chociaż był bardzo osłabiony i puls zdradzał zbliżającą się śmierć, zdążył napisać jeszcze kilka listów do ojców rozsianych po nowych placówkach. Dnia 18 października 1945 roku został mu udzielony wiatyk i ostatnie namaszczenie przez o. Artura Zapaśnika. Po przyjęciu tych sakramentów zmarł o godz. 21.30. Przy śmierci był obecny wspomniany już o. Artur Zapaśnik i o. Hadriana Leduchowskiego, który pełnił funkcję sekretarza prowincji. Miało to miejsce w domu wypoczynkowym w Niepokalanowie Lasku. Został pochowany na cmentarzu klasztornym w Niepokalanowie. 

O. Maurycy Madzurek powinien pozostać w pamięci, jako silny i bezkompromisowy wobec przeciwności prowincjał. Przez cały okres wojny stał na czele prowincji północnej będąc jednocześnie wielkim autorytetem dla współbraci. Chory na serce do ostatniej chwili pełnił swoją funkcję i załatwiał sprawy urzędowe. Niech będzie dla wszystkich współbraci przykładem wierności swoim zobowiązaniom wobec Kościoła i Zakonu.

Rafał Kwiatkowski OFMConv

Ogólnopolski Dzień Modlitwy Rycerstwa Niepokalanej 28 i 29 lipca zgromadził ponad 70 delegacji wspólnot Rycerstwa Niepokalanej (MI) działających na terenie Polski oraz setki indywidualnych rycerzy Niepokalanej. Pod hasłem: Z Niepokalaną, Oblubienicą Ducha Świętego, w następne stulecie MI – przez całą noc trwała modlitwa w intencji Rycerstwa Niepokalanej oraz tych, którzy „daleko są od Boga i Kościoła o łaskę nawrócenia i uświęcenia”- zgodnie z ideałem św. Maksymiliana.

Prezes Narodowy MI o. Stanisław M. Piętka OFMConv wskazał, jak ważnym środkiem apostolskim w życiu rycerzy jest modlitwa. „Modlitwa – mówił Ojciec Prezes, witając przybyłych – to potężny środek, dzięki któremu możemy skruszy wszelkie mury, nawet te najtrwalsze”. Zachęcił też, aby na wzór św. Maksymiliana rycerze codziennie oddawaliswe życie za braci i nieśli nadzieję, że z pomocą Niepokalanej wszystko jest możliwe. „Ona jest przecież wszechmocą proszącą, Ona nieustannie oręduje za nami u tronu Boga Ojca” – twierdził Prezes MI.

Po projekcji filmu Dwie korony, uczestnicy spotkania zawierzyli siebie i całe Rycerstwo Panu Bogu podczas Eucharystii. „Modlitwy, które zanosimy dzisiaj i przez cały ten zjazd, na pewno nie są zanoszone na marne. Nie wiadomo, kiedy będą potrzebne – może dziś, a może jutro, może za kilka lat, a może przy naszej śmierci. Matka Boża wie i zna czas. Ważne, że tu jesteśmy – mówił podczas homiliido zebranych o. Grzegorz M. SzymanikOFMConv, gwardian Niepokalanowa i asystent narodowy MI. – Najważniejsze jest to, że zgromadziliśmy się w jednym miejscu, aby jednym głosem wznosić nasze błagania do Boga. Na pewno dzięki tej modlitwie plon będzie obfity i będzie wzrastał”.

Apel Maryjny poprowadził o. Piotr M. Lenart OFMConv, wiceprezes narodowy MI, który nawiązał do postaci br. Innocentego Marii Wójcika, franciszkanina z Niepokalanowa. Br. Innocenty był inicjatorem Ogólnopolskiego Dnia Modlitwy MI. „Brat Innocenty zasługuje na to, by jego życie, a szczególnie tak bardzo praktyczne wskazania (…) stały się bardziej znane i inspirowały kolejne pokolenia do podjęcia tej drogi- mówił o. Piotr.- Podejmując tę samą drogę, którą szedł BratInnocenty – drogę całkowitego oddania się Niepokalanej, możemy być pewni osiągnięcia tego, na co nasz Brat Innocenty wskazywał, żeby Niepokalana przez nas miłowała Pana Jezusa i naszego Ojca w niebie”. Sam br. Innocenty w 1994 r. pisał: „Ojcze Maksymilianie, dziękujemy ci za wskazanie nam bezgranicznego oddania się Niepokalanej, jako drogi do najłatwiejszej i najwznioślejszej świętości. Chcemy jako dar miłości ofiarować codziennie wszystko. Od przebudzenia się, przeżegnania, ucałowania medalika, pacierza, wszystkie zajęcia i kontakty z bliźnimi, aż do zaśnięcia. Chcemy być jak rycerz na warcie czuwający, aby wypełnić wolę Niepokalanej we wszystkim. Chcemy zbierać dobre uczynki do skarbca Niepokalanej, aby Ona mogła przez nie ratować nieśmiertelne dusze od piekła i poprowadzić je do krainy miłości do nieba”.

Po Apelu Maryjnym można było zabrać ze sobą obrazki zawierające myślibr. Innocentego, skierowane do rycerzy Niepokalanej. Rycerska młodzież poprowadziła modlitwę za Ojczyznę z racji 100. rocznicy odzyskania niepodległości, połączoną z prośbą o wylanie darów Ducha Świętego. Następnie przez całą noc, z serc pełnych miłości, płynęła modlitwa różańcowa przygotowana i prowadzona przez różne ośrodki MI. Nie zabrakło modlitwy w ciszy oraz Drogi Krzyżowej, podczas której rozważania nawiązywały do poszczególnych owoców Ducha Świętego.

O północy Mszy świętej przewodniczył o. Stanisław M. Piętka. Podczas homilii zwrócił on uwagę, że św. Maksymilian założył własną armię – Rycerstwo Niepokalanej, które wyposażył nie w militarną broń, ale w oręż modlitwy i cierpienia. „Ta cała armia nie była jednak jego, ale Niepokalanej” -wyjaśniał Prezes Narodowy MI. Zwrócił on też uwagę na potęgę modlitwy oraz owoce trwania w rękach Niepokalanej. Niepokalana – jak zauważył o. Stanisław – chce posłużyć się nami w małych i wielkich rzeczach, gdyż „kto nawraca siebie samego, nawraca cały świat”.

W niedzielne przedpołudnie rycerze Niepokalanej mogli wysłuchać konferencji o. Rafała Antoszczuka OFMConv z Krakowa, który pogłębił temat niepodległości w pismach św. Maksymiliana Kolbego. „Sprawa Polska zawsze była bliska Świętemu, choć bezpośrednio o tym prawie nie mówił”-zaznaczyło. Rafał. Prelegent zwrócił jednak uwagę na fakt, że czasopisma wychodzące z Niepokalanowa poświęcały wiele miejsca sprawom społecznym i formacyjnym, które miały pomóc w podniesieniu poziomu życia w Polsce – i tonie tylko życia duchowego, ale także materialnego.”Jeśli się uświęcimy i innym w tym dopomożemy, wtedy w naszej Ojczyźnie będzie lepiej” – podkreślił o. Rafał.

Franciszkański biskup ze Lwowa o. bp Edward Kawa przewodniczył centralnym uroczystościom podczas Ogólnopolskiego Dnia Modlitwy MI. W homilii zwrócił uwagę na postawę Jezusa, który „nie jest obojętny na potrzeby człowieka. On słucha tych, którzy do Niego przychodzą. Jezus nie jest obojętny na nasze modlitwy i zawsze na nie odpowiada”. W dalszej części kazania bp Edward nawiązał do liturgii słowa i zadając zebranym pytanie o głód, który odczuwa współczesny człowiek, odpowiedział:”Nie jest to głód materialny.Dziś odczuwamy głód duchowy”.Zachęcił do modlitwy szczególnie skutecznej, którą jest Różaniec. Jako przykład skuteczności Różańca kaznodzieja przytoczył trzy przypadki, w których odmawiana przez niego modlitwa różańcowa, ocaliła życie żołnierzom i jemu samemu, który – jak mówił, jedyną broń, którą wtedy miał przy sobie, to był różaniec. Od tamtych wydarzeń każdy żołnierz z tego oddziału miał przy sobie różaniec i modlił się na nim, a dowódca przyznał, że naprawdę „ta wasza modlitwa różańcowa ma wielką moc”.

„Każdy z nas musi doświadczyć w swoim życiu obecności Boga – mówił Biskup ze Lwowa. – Powinniśmy modlić się za naszą Ojczyznę i dawać świadectwo chrześcijańskiego życia. Mamy narzędzia do ewangelizacji, gdyż każdy z nas jest takim narzędziem w rękach Boga. Bóg chce ewangelizować przez nas. Może nie mamy wielkich możliwości społecznych, finansowych a czasem nawet zdrowie nie jest najlepsze. Ale najważniejsze jest pragnienie służby dla Boga, jak Maryja. Jesteśmy Jej oddani i w Jej rękach chcemy być dla innych świadkami wiary”.

Ogólnopolski Dzień Modlitwy Rycerstwa Niepokalanej organizowany jest od 1979 r. w Niepokalanowie w ostatnią niedzielę lipca z inicjatywy Brata Innocentego Marii Wójcika (1918-1994). Zjazd ten odbywa się dla upamiętnienia daty zgłoszenia się na śmierć głodową przez św. Maksymiliana Marii Kolbego w obozie koncentracyjnym w Auschwitz w ostatnich dniach lipca 1941 r. w zamian za jednego z więźniów Franciszka Gajowniczka. Na pamiątkę tej ofiary rycerze Niepokalanej z całej Polski co roku zbierają się w Niepokalanowie – miejscu uświęconym pracą i modlitwą św. Maksymiliana – aby wspólnie czuwać na modlitwie.

Teresa M. Michałek, rzecznik prasowy Stowarzyszenia „Rycerstwo Niepokalanej” w Polsce

www.mi-polska.pl

Drodzy Przyjaciele
„Małego Rycerzyka Niepokalanej”

Zapraszamy Was do Niepokalanowa na II Ogólnopolskie Spotkanie Dzieci, które odbędzie się 15 września 2018 r.

W ubiegłym roku spotkaliśmy się, by świętować 100. rocznicę powstania Rycerstwa Niepokalanej, w tym roku będziemy dziękować Panu Bogu i Niepokalanej za św. Maksymiliana, który 100 lat temu przyjmował święcenia kapłańskie oraz za jedno z jego dzieł – „Małego Rycerzyka Niepokalanej” – ponieważ we wrześniu minie 80 lat od wydania pierwszego numeru.

Zachęcamy wszystkie dzieci do przebrania się za rycerzy i damy dworu.

Zaczynamy zbierać figurki. Każdego roku inna. Tym razem na wszystkie dzieci w Niepokalanowie będzie czekał św. Maksymilian.

Informacje ogólne:

  • Od godz. 9.00 zapisy się w recepcji (obok informacji) i w „Rycerskiej Księdze Gości”.
  • Od godz. 9.00 do 10.30 możliwość zwiedzania Niepokalanowa.
  • 11.00 – Msza święta pod przewodnictwem bpa Antoniego Długosza.
  • 12.30 „Rycerskie Popołudnie” (plac za Bazyliką):

* Uroczyste rozpoczęcie fanfarami i tańcem dworskim.
* Ciepły posiłek.
* Gry, zabawy, konkursy i inne atrakcje.
* Spotkanie z redakcją „Małego Rycerzyka Niepokalanej” i autorami artykułów.

  • 14.30 koncert „Małego Chóru Wielkich Serc”.
  • 15.30 rozstrzygnięcie konkursów i dalszy ciąg zabaw.
  • 17.00 zakończenie spotkania.

Informacje dla Opiekunów:
Przy recepcji będzie możliwość złożenia dobrowolnej ofiary.
Prosimy o zgłaszanie uczestnictwa pod numerem telefonu:

s. Julia: 46 864 21 79 lub furta klasztorna: 46 864 22 22

Zapraszamy serdecznie do włączenia się w to spotkanie. Czekamy na Was w Niepokalanowie.