Postać o. Augustyna Pamfila może być wzorem dla współczesnych duszpasterzy młodzieży w pełnieniu ich obowiązków. Zasługuje również na szacunek jako wychowawca zakonnej młodzieży. Mimo bardzo młodego wieku był kapłanem dojrzałym w podejściu do swojej misji. Zmarł niespodziewanie w wyniku powikłań po grypie.

O. Augustyn Pamfil urodził się w 30 listopada 1919 roku w Mławie. Był synem Franciszka i Antoniny Pamfilów. Na chrzcie otrzymał imię Bolesław. Pochodził z licznej rodziny, która liczyła piętnaście dzieci. Wiele jego rodzeństwa pomarło już w młodości. Była to uboga rodzina. Utrzymywała się z pracy własnych rąk. Starsza siostra wypiekała pączki, które później były sprzedawane przez nią w sklepiku. Młodsza zajęła się pracą jako krawcowa. Natomiast starszy brat Stanisław był kasjerem na stacji kolejowej w Mławie. To właśnie najbardziej wspierał finansowo rodziców, jak również swoje rodzeństwo, pomimo tego, że już miał swoją rodzinę.

Nauką szła Bolesławowi bardzo dobrze już w szkole powszechnej. Uchodził za zdolnego młodzieńca. Był bardzo pomocny w gospodarstwie domowym i był prawą ręką swojej matki. Wykształcenie średnie zdobył w Mławie, gdzie ukończył gimnazjum. Po skończonej szkole wstąpił do Zakonu OO. Franciszkanów.

Dnia 28 sierpnia 1937 roku został obłóczony i rozpoczął nowicjat pod kierunkiem o. Jerzego Wierdaka. Otrzymał zakonne imię Augustyn. Po roku nowicjatu w Niepokalanowie dnia 29 sierpnia 1938 roku złożył pierwsze śluby zakonne. Następnie wyjechał do Lwowa, aby rozpocząć studia filozoficzne. 

Dnia 1 września 1939 roku rozpoczęła się II wojna światowa. W tych czasach Lwów znalazł się na terenie zajętym przez ZSRR. Klasztor został zmuszony sytuacją polityczną, aby zorganizować tajne studia filozofii dla kleryków. Z czasem także otwarto studia teologiczne. W tym czasie budynek klasztoru chciały zająć wojska bolszewickie. Większość kleryków opuściła to miejsce, lecz o. Augustyn i inni nieliczni klerycy pozostali kontynuując tajnie swoje studia.  Dnia 23 kwietnia 1941 roku wraz z resztą kleryków przyjmuje tonsurę i niższe święcenia. Dnia 2 sierpnia 1942 roku o. Pamfil złożył profesję solemną. Również w przyśpieszonym tempie dnia 30 sierpnia 1942 roku z rąk bp Eugeniusza Baziaka, sufragan lwowskiego, otrzymuje święcenia kapłańskie. Dnia 22 grudnia 1942 roku wyjechał na prymicję do domu rodzinnego. Na wakacje po prymicji wraz z o. Bronisławem Małasiewiczem udał się do Łomny z polecenia przełożonego komisariatu we Lwowie. Dnia 24 lipca 1943 roku razem z dwoma innymi neoprezbiterami zdaję egzamin jurysdykcyjny przed delegatem biskupim i otrzymuje władzę spowiadania.

Od przełożonych dnia 10 grudnia 1943 roku otrzymał obediencję do Niepokalanowa. W tym miejscu dostał obowiązek zakrystiana większego. Na początku swojej posługi nie był raczej nikomu znany, ale szybko pokazał się jako wybitny spowiednik. Do spowiedzi przychodzili do niego nie tylko w trakcie nabożeństw niedzielnych, ale także w tygodniu. Licznie spowiadało się u niego wielu z braci zakonnych jak i osób świeckich. O. Augustyn był świadomy tego daru słuchania spowiedzi, który otrzymał od Boga i dlatego chętnie służył nim wszystkim ludziom. Był ceniony nie tylko jako spowiednik ale także jako znakomity kaznodzieja. Wygłaszał je często w trakcie odpustów i rekolekcji. Wielu księży proboszczów mówiło o nim z uznaniem i dopominali się o niego. 

W 1945 roku otrzymał również funkcję katechety szkoły średniej w Niepokalanowie. Na kazaniach do młodzieży oraz w konfesjonale wykazywał wiele gorliwości. O. Augustyn uczył także religii w gimnazjum w Niepokalanowie. Prowadził tam też koło MI wśród młodzieży gimnazjalnej. W tym samym czasie objął także stanowisko magistra kleryków-profesów w Niepokalanowie. Jak wychowawca potrafił dobrze wpłynąć na swoich wychowanków. W wyjątkowych chwilach gdzie sytuacja wymagała surowości, zamiast niej potrafił zastąpić ją modlitwą, poświęceniem, ofiarą i cierpieniem. Często wykazywał wyrozumiałość co różnych wad i błędów swoich podopiecznych. Ze względu na te podwójne obowiązki nie miał już tyle czasu aby spowiadać, dlatego spowiadał, kiedy tylko była na okazja i pozwalał na to mu czas.

Zmarł w nieoczekiwanych okolicznościach. Powodem jego śmierci była złośliwa grypa, co spowodowało, że umarł na serce. Właśnie ta cichość i pokora najbardziej odznaczała się w jego życiu. Jak żył cicho tak samo cicho odszedł z tego świata. Było to dnia 10 marca 1947 roku. Trumna z ciałem została przewieziona dnia 15 marca 1947 roku do Mławy. Msza święta pogrzebowa odbyła się następnego dnia w Mławie, a celebrował ją o. Hadrian Leduchowski, komisarz prowincji warszawskiej. Eksportacja ciała na cmentarz była przeprowadzona o godz. 16.30 przy bardzo licznym udziale ludzi. Spoczął na cmentarzu w Mławie w rodzinnym grobie.

O. Augustyn Pamfil pozostanie w pamięci jakom kapłan poświęcający się swojemu powołaniu. Był cenionym spowiednikiem i wychowawcą młodzieży. Mimo młodego wieku pozostawił po sobie wzór tych cech jakie powinien mieć wychowawca młodzieży zakonnej. Na taką wewnętrzną postawę mógł sobie zasłużyć przez pracę i wyrzeczenie się siebie.

Bibliografia: Franciszkanie zmarli w XX wieku, t. 3, red. W.H. Gral, Gdynia 2002, s. 90-91; C. Kudyba, Wspomnienia z pogrzebu śp. o. Augustyna, Echo Niepokalanowa 23.03.1947, bs; R. Kwiatkowski, Przygotowanie do kapłaństwa kleryków franciszkańskich w czasie II wojny światowej, Lignum Vitae 19 (2018) 145-146; Kronika klasztoru Franciszkanów we Lwowie (1939-1946), red. Z. Gogola, J. Małocha, A. Oleksiak, Kraków 2008, s. 13; AIF, sygn. 528, Teczka personalna o. Augustyna Pamfila, Życiorys, bs.

Dnia 14 lutego 2020 miała miejsce Kapituła Wyborcza w klasztorze Sióstr Klarysek pw. Niepokalanego Serca Maryi w Sitańcu. Dokonała ona wyboru przełożonej i asystentek:

·         Matką Ksienią została na II trzyletnią kadencję s. M. Katarzyna Zofia śliwińska;

·         I asystentką i wikarią klasztoru została s. M. Małgorzata Apolonia Michalik (II kadencja);

·         II asystentką została s. M. Helena Kazimiera Piszczek (II kadencja).

Wdzięczni za świadectwo i modlitwę Sióstr Klarysek z Sitańca, które podlegają pod jurysdykcję Prowincjała warszawskiego, polecamy Siostry naszemu Panu i naszej Patronce Matce Bożej Niepokalanej.

24 lutego 2020 r. na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL odbyła się publiczna obrona rozprawy doktorskiej o. Karola Adamczewskiego pt. „Biblijno-rzymskie korzenie procesowej zasady testis unus testis nullus”. Dysertacja została przygotowana na seminarium prawa rzymskiego pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Antoniego Dębińskiego, Rektora KUL. Recenzentami byli: prof. dr hab. Marek Kuryłowicz z UMCS w Lublinie oraz prof. dr hab. Andrzej Sokala z UMK w Toruniu. Oprócz profesorów zasiadających w komisji, w uroczystościach wzięli udział: o. Wiesław Pyzio – prowincjał, o. dr Piotr Żurkiewicz – sekretarz prowincji, o. prof. Marcin Tkaczyk – gwardian klasztoru lubelskiego, współbracia, rodzina, przyjaciele o. Karola i jego studenci.

O. dr Karol Adamczewski studiował w latach 2002-2007 na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie uzyskał tytuł magistra prawa (praca magisterska pt. ,,Podstawy tymczasowego aresztowania”). Po studiach wstąpił do Prowincji Warszawskiej OO. Franciszkanów (śluby wieczyste w 2013 r., święcenia kapłańskie w 2015 r.). Po formacji wstępnej odbył studia filozoficzno-teologiczne w WSD OO. Franciszkanów w Łodzi-Łagiewnikach, które jest afiliowane do UKSW w Warszawie (praca magisterska pt. ,,Godność sakramentu pokuty a jego ochrona w normach prawa kanonicznego oraz w systemie prawa polskiego”, napisana na seminarium  prawa kanonicznego pod kierunkiem o. dr. Zbigniewa Kopcia). W latach 2015-2019 odbył studia doktoranckie na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL (kierunek: prawo). Wraz z ich zakończeniem, w październiku 2019 r., podjął studia na kierunku prawo kanoniczne na tym samym wydziale. 

O. Karol jest autorem kilku artykułów naukowych i haseł encyklopedycznych. Wygłosił kilkanaście referatów na konferencjach krajowych i zagranicznych oraz odbył kwerendy naukowe w Rzymie i Oksfordzie. Prowadzi zajęcia dydaktyczne z prawa rzymskiego dla studentów KUL, pełni funkcję kapelana Legii Akademickiej KUL oraz  Gildii Piusa XI KUL.

Gratulujemy o. Karolowi sukcesów naukowych i życzymy światła Ducha Świętego w dalszej pracy naukowej!

Współbracia z Lublina 

Dnia 20 lutego 2020 klasztorze w klasztorze Sióstr Klarysek pw. świętej Rodziny w Miedniewicach, pod przewodnictwem O. Prowincjała odbyła się Kapituła Wyborcza, podczas której został wybrany nowy zarząd:

·         Ksienią została s. M. Dominika Jurek,

·         wikarią – s. M. Maksymiliana Niejadlik,

·         II asystentką – s. M. Serafina Dzik,

·         III asystentką – s. M. Weronika Górecka, IV asystentką – s. Miriam Dudek.

Śp. Ojciec Tomasz Lach, profes wieczysty i kapłan Prowincji Matki Bożej Niepokalanej w Polsce Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, jubilat w Zakonie i kapłaństwie, zmarł dnia 4 czerwca 2019 roku w Niepokalanowie, w wieku 94 lat, przeżywszy 73 lat w Zakonie i 66 lat w kapłaństwie.

Śp. o. Tomasz urodził się 9 sierpnia 1925 roku w Stężycy. Jego rodzicami byli Zygmunt i Janina zd. Marczak. Miał jeszcze młodsze rodzeństwo: dwóch braci i siostrę. Na chrzcie sprawowanym w Parafii św. Marcina w Stężycy w dniu 9 sierpnia 1925 roku, otrzymał imiona Roman Władysław.

Jego dzieciństwo upływało dobrej, rodzinnej atmosferze, ale także było naznaczone dramatycznymi wydarzeniami. W wieku czterech lat zapadł na poważną chorobę, z której został cudownie uzdrowiony. Po latach o. Tomasz tak opisał to wydarzenie: „ Gdy miałem 4 lata lekarz kolejowy powiedział: «Z dziecka nic nie będzie, astma zadusi. Wiem, że pani jest matką i to jest wielka boleść dla pani, dlatego dam skierowanie do okręgowego lekarz specjalisty od chorób płucnych. Może on coś poradzi. Ja będę spokojniejszy, a pani wykorzysta wszelkie możliwości. […]». Pojechała mamusia ze mną do Radomia i usłyszała podobną diagnozę: «Z dziecka nic nie będzie, tego nie da się wyleczyć». Wtedy moja matka postanowiła zawieźć mnie do Niebieskiej Lekarki i pojechaliśmy do Matki Bożej na Jasną Górę do Częstochowy. Nie zawiodła się. Dziecko zostało uzdrowione. Mamusia, z wdzięczności, kupiła owalny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, z którym wróciliśmy do domu”.

Przed rozpoczęciem II wojny światowej o. Tomaszowi udało się zakończyć edukację na poziomie drugiej klasy gimnazjum. W czasie okupacji Roman Lach, aby uniknąć przymusowej wywózki na roboty do Niemiec uczęszczał do szkoły zawodowej w Dęblinie. Drogę ze Stężycy do szkoły pokonywał pieszo w towarzystwie swego kolegi Bogusława Palenickiego. W czasie wędrówek podejmowali różne tematy. Pewnego dnia padło pytanie: „Czy Pan Bóg istnieje?” O. Lach stwierdził, że: „doszliśmy do wniosku, że istnieje i odtąd Boguś i ja postanowiliśmy Panu Bogu służyć”.  

Z realizacją swojego pragnienie o. Tomasz musiał czekać do zakończenia wojny i doświadczyć kolejnej interwencji Bożej Opatrzności. Pewnej niedzieli postanowił udać się w okolice Nałęczowa do swojego brata, który pracował przymusowo nad Wisłą. W drodze powrotnej na wysokości Puław na statek, którym płynęli weszło gestapo i aresztowało wszystkich z zamiarem wysłania na prace przymusowe do Niemiec. O. Tomasz przez dwa tygodnie był osadzony w areszcie w Puławach po czym skierowano go do obozu przejściowego w Lublinie. Gdy na dworcu kolejowym przygotowywano więźniów do transportu zobaczył, że mimo tak tragicznej sytuacji nie jest pozbawiony wolności i może działać. Wydarzenia, które wówczas nastąpiły miały następujący przebieg: „Dworzec otoczony był betonowym parkanem z drutem kolczastym. Dookoła na wieżach stała straż uzbrojonych Ukraińców. I wtedy pojawiła się u mnie myśl, a zaraz potem decyzja. Powiedziałem do kolegi -«Tadek, uciekamy. Trzymaj się mnie». Potem nastąpiła realizacja tej myśli, która już zależała od Boga. Ta cudowna ucieczka tak wyglądała: Najpierw dostrzegłem przejście miedzy barakami prowadzące do płotu. Patrzyłem cały czas na Ukraińca, który zszedł z wieży i pilnował nas chodząc wzdłuż płotu. Kiedy szedł tyłem do nas, przeskoczyłem płot, następnie przeskoczyłem kolczaste zasieki i za chwilę byłem już wolny na ulicy. Widziałem jak gestapo wprowadzało innych do wagonów, a ja ok. godz. 20.00 tego samego dnia byłem już w domu”. 

W czasie kolejnych lat okupacji Roman Lach uczęszczał na tajne komplety u pana profesora Szwarca dzięki czemu mógł zdać tzw. małą maturę. 

W sierpniu 1945 roku zwrócił się z prośbą o przyjęcie do Zakonu franciszkańskiego. Już w pierwszym piśmie, które skierował do przełożonego Prowincji ujawniła się szczególna cecha jego charakteru, która naznaczyła całe życie zakonne i posługiwanie duszpasterskie o. Tomasza – pokora. W podaniu pisał: „Mój charakter jest bardzo uległy, to też obcując z ludźmi złymi, sam bym uległ i stał się grzesznikiem, dla którego nie ma ratunku. Dlatego proszę bardzo Najprzewielebniejszego O. Prowincjała o przychylne ustosunkowanie się do mojej prośby”. Prośba została zaaprobowana i dnia 31 sierpnia 1945 roku rozpoczął w Niepokalanowie nowicjat pod kierunkiem o. Artura Zapaśnika. W opinii Ojca Magistra został określony jako: „najlepszy nowicjusz pod każdym względem, pobożny, pracowity, usłużny aż do ofiarności”. Studia seminaryjne o. Tomasz odbył w Gnieźnie i Krakowie. Profesję wieczystą złożył dnia 8 kwietnia 1950 roku w Gnieźnie a sakrament święceń w stopniu prezbiteratu przyjął 29 czerwca 1953 roku w Krakowie z rąk ks. bp. Franciszka Jopa. 

Po święceniach przebywał przez rok w Klasztorze warszawskim. W tym czasie podjął studia na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu WarszawskiegoW roku 1954 został skierowany do Niepokalanowa, gdzie pracował jako wikariusz parafialny. Następnie w latach 1960-62 był studentem KUL na Wydziale Teologii. Od września 1962 roku rozpoczął się etap posługi duszpasterskiej w życiu o. Tomasza. Pracował między innymi w klasztorach w: Sławnie, Kołobrzegu, Łodzi-Łagiewnikach, Smardzewicach, Wyszogrodzie, Niepokalanowie, Skarżysku-Kamiennej. Głównym zakresem pracy o. Lacha była praca parafialna i katechizacja, ale był także gorliwym kaznodzieją i misjonarzem. Dla zobrazowania tego wystarczy wspomnieć, że w roku 1977 przeprowadził 13 serii rekolekcji głosząc 190 nauk a rok później przeprowadził 23 serie misji i rekolekcji wygłaszając łącznie 451 kazań. 

Innym polem działalności o. Tomasza Lacha była posługa formacyjna. W 1975 był spowiednikiem nowicjusz w Smardzewicach. Zwyczajna Kapituła Prowincjalna w 1980 roku powierzyła o. Tomaszowi funkcję magistra braci profesów sympilcznych w Niepokalanowie. Zaś w 1988  roku ks. kard. Józef Glemp mianował o. Lacha komisarzem Zgromadzenia Synów Matki Bożej Bolesnej. 

Wielkim pragnieniem serca o. Tomasza były misje. W roku 1968 wyraża gotowość wyjazdu za granicę a następnie 1972 roku wiedząc, że Zakon szuka misjonarzy do pracy w Ruandzie zgłasza swoją kandydaturę. Zawsze jednak zaznaczając, że „swoje chęci poddaję pod osąd i decyzję Najprzewielebniejszego Ojca Prowincjała”. Pragnienie misyjne zostało zrealizowane dopiero w październiku 1991 roku wyjazdem na Białorusi. O. Tomasz wówczas był emerytem i miał 66 lat. Na terenie Białorusi pracował w sześciu parafiach w: Pierszajach, Wołożynie, Zabrzeziu, Hotowie, Krasnym i Radoszkowiczach. Jednak jego szczególną troską była parafia w Wołożynie gdzie wraz z parafianami odrestaurował kościół po tym, gdy władze radzieckie zamieniły go w fabrykę oraz parafia w Zabrzeziu gdzie prowadził odbudowę kościoła zburzonego przez komunistów w 1960 roku. 

Praca na Wschodzie obudziła nową młodość w życiu o. Tomasza. Entuzjazm z jakim podejmował posługę duszpasterską zarażał parafian i zachęcał do zaangażowania w życie kościoła. Spokojny i łagodny charakter Ojca pomagał także w zjednaniu przychylności księży prawosławnych, przedstawicieli innych wyznań i władz państwowych. Również kondycja fizyczna o. Lacha była do pozazdroszczenia. W roku 1996 mając siedemdziesiąt jeden lat pisał do Prowincjała o planach na wakacje: „Giewontowi radę dam i Świnicę zaliczę dla rozruszania kości”. 

Ze względu na podeszły wiek i problemy zdrowotne w 2005 roku o. Tomasz powrócił do Polski i zamieszkał w Niepokalanowie. Kolejne lata życia stopniowo dobierały mu siły, ale nie zmniejszały jego entuzjazmu i gorliwości w realizowaniu ideału życia zakonnego.

Jak zostało już wspomniane szczególnym rysem osobowości o. Lacha była pokora. Wyrażała się ona w postawie prawdy wobec siebie, uznaniu własnych słabości i ograniczeń, ale także rozwijaniem swoich talentów i gotowością służenia nimi. Jednak ta postawa pokory o. Tomasza nie była uległością i wycofaniem. Jeżeli zachodziła potrzeba to potrafił występować w obronie innych a także chronić swoją godność.

Zdumiewa także wielka delikatność z jaką o. Tomasz podchodził do rozeznawania woli Bożej. Nie obawiał się swoich pragnień i natchnień przedstawiać przełożonym wiedząc, że także dla nich mogą być pomocą w odczytaniu woli Pana. Wiedział, że w tym subtelnym dialogu między natchnieniami a decyzją przełożonych kształtuję się duch prawdziwego posłuszeństwa. Ta postawa szczerości i autentycznego poszukiwania prawdy pozwalała o. Tomaszowi we wszystkich decyzjach przełożonych widzieć wolę Niepokalanej. 

Ostanie miesiące życia potwierdziły, że łagodna pokora jest linią przewodnią życia o. Lacha. Problemy zdrowotne, których doświadczał były czasami związana dużymi cierpieniami jednak Bracia, którzy się nim opiekowali nigdy nie słyszeli słowa skargi, narzekania czy z zniecierpliwiania z ust o. Tomasza. Z wielkim opanowaniem przyjmował wszystkie trudy wyrażając w tym swoje kapłańskie powołanie. Kilka lat temu zdradził swoim bliskim jakie jest jego nastawienie do przeżywanego bólu fizycznego: „ofiarowałem swoje cierpienie i choroby w intencji moich duchowych dzieci w Polsce i na Białorusi”.  

Żegnając naszego drogiego współbrata o. Tomasza Lacha składamy Bogu dziękczynienie za dary, którymi go obdarzył, za wszystkie dzieła, które przez niego dokonał oraz za jego życie, które było wypełnieniem słów św. Franciszka: „Ci przynoszą naprawdę pokój, którzy wśród wszystkich cierpień, jakie ich spotykają na tym świecie, dla miłości Pana naszego Jezusa Chrystusa zachowują pokój duszy i ciała”. 

Uroczystości pogrzebowe śp. o. Tomasza odbyły się dnia 6 czerwca 2019 roku w Niepokalanowie. Rozpoczęły się o godz. 10.00 czuwaniem modlitewnym w Kaplicy św. Maksymiliana. Następnie bracia pod przewodnictwem o. Grzegorza M. Szymanika, Gwardiana Niepokalanowa, przeszli procesyjnie z Sanktuarium do Bazyliki. Mszy świętej o godz. 11.00 przewodniczył i homilię wygłosił Ks. bp dr hab. Wojciech Osial, Biskup Pomocniczym Diecezji Łowickiej. Kondukt żałobny na cmentarz klasztorny poprowadził o. Piotr Szczepański, Wikariusz Prowincji. 

o. Piotr Żurkiewicz

Sekretarz Prowincji

Śp. Ojciec Jan Hernik, profes wieczysty i kapłan Prowincji Matki Bożej Niepokalanej w Polsce Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, jubilat w Zakonie i kapłaństwie, zmarł dnia 22 listopada 2018 r. w Niepokalanowie, w wieku 75 lat, przeżywszy 59 lat w Zakonie i 49 lat w kapłaństwie. 

Śp. o. Jan urodził się 24 kwietnia 1943 roku w Jastrzębi, w ówczesnym powiecie radomskim. Pochodził z rolniczej rodziny Juliana i Janiny zd. Piechota. Miał jeszcze 1 brata i 1 siostrę. Na chrzcie, sprawowanym w parafii pw. św. Bartłomieja we Wsoli w dniu 17 maja 1943 r., otrzymał imię Jan. Sakrament bierzmowania przyjął w Jastrzębi we wrześniu 1946 z rąk ks. bpa Piotra Gołębiowskiego. 

Naukę rozpoczął w Szkole Podstawowej w Jastrzębi, kończąc siedem klas w 1957 roku. W parafii uchodził za chłopca zdolnego, pracowitego i pilnego, a zwłaszcza religijnego i wykazującego od najmłodszych lat zamiłowanie do Służby Bożej. 

O. Jan zaraz po skończeniu szkoty podstawowej złożył podanie o przyjęcie do Zakonu, w sposób szczególny prosząc o możliwość kontynuowania nauki w Niższym Seminarium Zakonnym. Jego prośba zostaje pozytywnie rozpatrzona i od września 1957 roku może rozpocząć zajęcia w NSD w Niepokalanowie. 

Po skończeniu dziewiątej klasy, zostanie przyjęty na nowicjat w Gnieźnie, który oficjalnie rozpocznie 17 września 1959 r. Tam otrzyma imię zakonne Walerian i pod opieką Mistrza, o. Władysława Ryguły, będzie przygotowywał się do złożenia pierwszych ślubów zakonnych, które złoży 18 września 1960 roku na ręce ojca Prowincjała Tytusa Strzelewicza. Po latach próby, w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, 8 grudnia 1966 roku, w Krakowie, ojciec Prowincjał Marian Lisowski przyjmie jego profesję wieczystą. 

Po kanonicznym roku nowicjatu, o. Jan kontynuuje naukę w Niższym Seminarium duchownym w Niepokalanowie. Oficjalnie egzamin maturalny będzie jednak mógł złożyć przed komisją państwową dopiero w roku 1970 w Mińsku Mazowieckim. Będąc na formacji postnowicjackiej, zwanej wówczas juwenatem, choć wydawał się niepozorny z wyglądu, uchodził za najlepszego kleryka ze swojej grupy, pobożnego i bardzo pracowitego, chętnie pomagającego innym. 

W latach 1962-1964 rozpoczyna formację do kapłaństwa i studia filozoficzne w Łodzi Łagiewnikach, a następnie, od 1964 do 1968 kontynuuje studia teologiczne w Seminarium Ojców Franciszkanów w Krakowie. Ostatni rok przed święceniami przebywa w Niepokalanowie, pomagając głównie w katechezie. 

Sakrament święceń w stopniu prezbiteratu przyjął w krakowskim kościele św. Stanisława Kostki na Dębnikach w dniu 13 czerwca 1969 roku z rąk ks. bp. Juliana Groblickiego. Zaraz po święceniach, do czerwca 1970 r. kontynuuje naukę w Studium Pastoralnym w Krakowie, posługując jednocześnie u sióstr zakonnych. 

Od wakacji 1970 roku rozpoczyna pracę duszpasterską jako wikariusz licznych parafii i katecheta: w Gdyni {1970-1971), w Kołobrzegu (1971-1972), w Darłowie (1972-1973) i w Miedniewicach {1973-1975). Następnie powraca na rok do Niepokalanowa, posługując jako misjonarz ludowy i rekolekcjonista oraz pomagając w duszpasterstwie, m.in. przez 6 miesięcy w Skierniewicach. 

Po 15 latach od chwili, gdy – jak pisze w liście z 26.05.1972 r.- wypowiedział swoje 11 “a” , decydując się pójść za głosem powołania, uświadamia sobie, że powinien powiedzieć również 11 “b”, które odczytuje jako wielkie wezwanie Kościoła do wyjazdu na misję. Tę gotowość będzie mógł zrealizować w 1976, kiedy odpowie na prośbę Prowincjała z Prowincji św. Antoniego w USA i potrzeby duszpasterskie Polonii amerykańskiej. 

Długie 24 lata swojego życia i posługi duszpasterskiej – od września 1976 r. do października 2000 r. – o. Jan spędzi w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Najpierw pomagając duszpastersko i ucząc się języka przy parafii św. Wojciecha w Elmhurst w Nowym Jorku {1976-1977), a następnie pracując jako duszpasterz polonijny w parafii św. Michała Archanioła w Bridgeport – w stanie Connecticut {1977-1982) i przy kościele Matki Bożej Bolesnej w Holyoke w stanie Massachusetts {1982-1994). W ostatnich latach pobytu na kontynencie amerykańskim posługuje w parafiach Świętej Trójcy w Lawrence – MA {1994-1997) i w naszym klasztorze w Bostonie (1997- 2000). Mimo dzielącego oceanu, o. Jan pozostawał w kontakcie z macierzystą Prowincją, o czym świadczy nie tylko stosunkowo bogata korespondencja z Prowincjałami, ale i konkretna troska o dzieła Prowincji. 

Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych na jesieni 2000 roku, obediencja skieruje go do pracy misyjnej na terenie Białorusi, z którą – nie licząc niecałego roku pracy w Zamościu (2002- 2003} – zwiąże się na ostatnie prawie 18 lat; najpierw posługując jako wikariusz w Grodnie, a następnie od lipca 2003 roku prawie po ostatnie dni życia w naszym klasztorze w Udziale, gdzie okazywał się także dyspozycyjny w zastępstwach, udzielając pomocy naszych braciom w Pierszajach i Porozowie, czy służąc jako egzorcysta. Podczas swej służby na Białorusi zawsze budował otoczenie swym optymizmem, gorliwością i synowskim oddaniem Matce Bożej” i „przyczyniał się do odnowy duchowej i moralnej ludu wiernego” (z listu kondolencyjnego biskupa grodzieńskiego Aleksandra Kaszkiewicza z dnia 26.11.2018). Pozostanie też w pamięci braci białoruskiej Delegatury jako ten, który ubogacał biblioteki naszych obecności na Wschodzie. 

Na ostatnie miesiące swojej zakonnej drogi powrócił do Niepokalanowa, by podjąć się leczenia choroby, która mimo podjętej kuracji w szpitalach w Sochaczewie i w Warszawie, ostatecznie zwyciężyła, stając się przyczyną jego śmierci. W tym ostatnim etapie swojego życia, mimo dotknięcia cierpieniem, dawał świadectwo wielkiej cierpliwości i pokoju ducha, oraz zawierzenia wszystkiego Bożej Opatrzności. Jego ofiarność i miłość została wynagrodzona w godzinie śmierci, gdy opuszczał ten świat otoczony modlitwą i obecnością współbraci, którzy powierzali go Bożemu Miłosierdziu. 

O. Jan, odpowiadając na „wyczuwalne natchnienie Boże”, by dążyć „do chwały Stwórcy i dobra dusz”, pragnął- jak pisze w podaniu przed profesją wieczystą – opieczętować swe dążenie ślubami „na trwałe”. Swój pierwotny zamiar wypełnił, trwając wiernie w Zakonie aż do dnia odejścia do Pana w Grodzie Niepokalanej. 

Żegnając śp. ojca Jana, przede wszystkim wyrażamy naszą wdzięczność Panu Bogu za dar powołania go do naszego Zakonu. Natomiast jemu samemu składamy podziękowanie za jego zakonną i kapłańską służbę, która pozostawała otwarta na potrzeby Zakonu i Prowincji, także poza jej granicami. 

Niech nasz miłosierny Pan, na którego wezwanie odpowiedział, przyjmie zmarłego o. Jana przed Swoje Oblicze i da mu udział w swoim Zmartwychwstaniu. 

Uroczystości pogrzebowe śp. ojca Jana (Waleriana) Hernika odbyty się dnia 27 listopada 2018 roku w Niepokalanowie. Rozpoczęty się o godz. 10.00 czuwaniem modlitewnym w Kaplicy św. Maksymiliana. Następnie bracia pod przewodnictwem o. Antoniego Pożeckiego, Delegata Prowincjalnego na Białoruś i Gwardiana klasztoru w Grodnie, przeszli procesyjnie z Sanktuarium do Bazyliki. Mszy świętej o godz. 11.00 przewodniczył ks. bp Aleh Butkiewicz, Ordynariusz Diecezji Witebskiej, a okolicznościową homilię wygłosił o. Prowincjał Wiesław Pyzio. Kondukt żałobny na cmentarz klasztorny poprowadził o. Jarosław Banasiak, gwardian klasztoru w Udziale na Białorusi. 

o. Jan M. Olszewski, Archiwista Prowincji