Laudacja bp Andrzeja Czai w związku z odnowieniem doktoratu o. Napiórkowskiego

o. Stanisław Celestyn Napiórkowski

 

 

Laudacja w związku z uroczystym odnowieniem doktoratu
Stanisława Celestyna Napiórkowskiego OFMConv.
 
Z pewnością w tym momencie o. prof. w głębi serca woła „Św. Franciszku, przymruż oko”. Ojcze Profesorze, trzeba i takie momenty przeżyć i przystać na zasłużone słowa pochwały i uznania. Jednak bez obaw, laudator nie musi nic lukrować, wystarczy, że przypomni najistotniejsze momenty biografii i uczciwie wspomni najbardziej zasadnicze elementy dorobku swego wieloletniego szefa, by słuchający uznali, że godzien jest uroczystego odnowienia doktoratu.
 
1.      Kilka kartek z kalendarza
Stanisław, syn Stefanii i Henryka Napiórkowskich urodził się w poniedziałek 3 września 1933 roku. Zaraz w niedzielę został ochrzczony w parafialnym kościele p. w. Wniebowzięcia NMP w Kałuszynie koło Mińska Mazowieckiego. Po ukończeniu szkoły podstawowej wyjechał do Niepokalanowa. 31 sierpnia 1949 roku złożył pierwsze śluby w Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych; wcześniej przyjął imię Celestyn. W latach 1952-1961 odbywał studia filozoficzno-teologiczne w Gnieźnie, Krakowie i Lublinie. 11 sierpnia 1957 roku przyjął w Warszawie święcenia prezbiteratu z rąk ks. abpa Stefana Wyszyńskiego.  
Od 1964 roku pracował prawie 40 lat w KUL, do 2004 roku. Był kierownikiem Katedry Mariologii i kuratorem I Katedry Teologii Dogmatycznej (dziś Katedry Pneumatologii i Eklezjologii), pracownikiem IE KUL. Kilka lat był także odpowiedzialny za sport na uniwersytecie. Wypromował  55 doktorów i 428 magistrów (m.in. 98 franciszkanów); w tej grupie ponad 1/3 to osoby świeckie. Osobom tym okazał się być nie tylko promotorem. W ostatnim czasie, już jako emerytowany profesor, zadbał o to, by opublikować fragmenty większości z prac dyplomowych swoich uczniów. Cztery lata temu wydał teksty z mariologii, a w tym roku z pneumatologii, eklezjologii, antropologii. Od lat żywił bowiem przekonanie, że także praca magisterska może być cennym przyczynkiem dla rozwoju nauki i dobra Kościoła.
Obrona doktoratu Ojca Profesora miała miejsce 23 stycznia 1965 roku. Temat rozprawy brzmiał: Poglądy mariologiczne współczesnych europejskich teologów protestanckich rozpatrywane w aspekcie ekumenicznym. Promotorem był o. prof. Andrzej Krupa OFM, a recenzowali profesorowie: ks. Wincenty Granat  i ks. Jan Stępień. Na dzisiejszą okoliczność pracę doktorską Ojca Profesora wznowiono dołączając recenzje i reportaż z obrony doktoratu.  
W 1971 roku Ojciec Profesor przekroczył granice kraju i zaczął zabierać głos na międzynarodowych konferencjach. Najpierw były to Międzynarodowe Kongresy Mariologiczne a potem fora ekumeniczne. 6 czerwca 1975 roku odbyło się kolokwium habilitacyjne Ojca Profesora w oparciu o rozprawę pt. Solus Christus. Zbawcze pośrednictwo według księgi Zgody.  Recenzentami byli profesorowie: ks. Czesław Bartnik, ks. Waldemar Gastpary, bp Bolesław Pylak. Monografię wielokrotnie wznawiano. Teologowie chrześcijaństwa ewangelickiego z uznaniem i z wdzięcznością ją przyjęli. Potem zdumieli się, gdy Ojciec Profesor opublikował ewangelickie teksty o Matce Bożej w serii tekstów źródłowych Beatam me dicent.
W 1983 roku Ojciec Celestyn uzyskał tytuł profesora w zakresie nauk teologicznych. Tego samego roku został wybrany na przewodniczącego Sekcji Dogmatycznej Teologów Polskich. Wówczas wyraźnie postawił postulat badania patrimonium teologii polskiej i jej promocji. Służył temu m.in. biuletyn „Teologia w Polsce”. Ojciec Napiórkowski zredagował prawie 84 numery. W związku z dzisiejszym wydarzeniem został wydany numer specjalny biuletynu informacyjnego pt. „Katedra Mariologii KUL”, który przypomina edytorski rozmach i swoisty styl Ojca Profesora.
5 października 2006 roku Ojciec Profesor przyjął w Rzymie nagrodę Pro Ancilla Domini (zwana mariologicznym noblem). Laudatorem był kard. Zenon Grocholewski, prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej.
Działalność naukowa, dydaktyczna i organizacyjna Ojca Profesora wychodziła poza granice KUL. Wykładał w wielu seminariach duchownych oraz ośrodkach akademickich Europy, a nawet w Kazachstanie i na Syberii. Jako kierownik Instytutu Franciszkańskiego w Łodzi ciągle jeszcze wydaje rocznik Lignum Vitae (dotąd 11 tomów) i dwie kolekcje wydawnicze: Biblioteka Instytutu Franciszkańskiego (ponad 20 tomów) i Mała Biblioteka Instytutu Franciszkańskiego (kilkanaście tomików). W imię budzenia i rozwijania teologii Europy Środkowo-Wschodniej Napiórkowski zaproponował i koordynuje fora teologów tej części Europy. Pierwsze dwa były w Lublinie, dwa następne na Ukrainie, jedno w Sankt Petersburgu, zaś najbliższe w Moskwie. Tak Ojciec Profesor okazuje się być, mimo przejścia na emeryturę, ciągle bardzo twórczym teologiem i wspaniałym ambasadorem naszej Alma Mater.
 
2.      Barwy twórczości Ojca Profesora Napiórkowskiego
Na dzień 30 czerwca 2011 roku (czyli do wczoraj) dorobek Ojca Profesora wynosił 1389 pozycji bibliograficznych, czyli łącznie: monografii, artykułów, prac zbiorowych, itp. Do tego dochodzą dziesiątki sympozjów, sesji, konferencji, które w wielu wypadkach poprzedzały powstanie publikacji.
W związku z powyższym zostałem postawiony przed bardzo trudnym zadaniem. Jak bowiem w paru minutach przedstawić całe bogactwo twórczości Ojca Profesora? Całe szczęście właśnie z inicjatywy Napiórkowskiego powstała książka, jedyna tego typu w Polsce, pt.: Teologu polski, co sądzisz o swojej twórczości, która zbiera autoprezentacje teologów zrobione na okoliczność „totalnego pożaru wszystkich bibliotek”. Z zamieszczonej w niej autoprezentacji Napiórkowskiego wynika, że kulowski teolog „proponuje model teologii dość wyraźnie mądrościowej, otwartej na dialog i doświadczenie”. Dowiadujemy się też od samego Napiórkowskiego, że uwagę swą skupił na czterech obszarach refleksji teologicznej: metateologii, mariologii, franciszkanizmie i ekumenizmie. Obszernego dorobku Napiórkowskiego w tych czterech zakresach nie sposób teraz referować. Pozwolę sobie jedynie wspomnieć szeroko znany w świecie teologicznym podręcznik: Jak uprawiać teologię? Wśród przekładów tego podręcznika jest m.in. wersja gruzińska.
Wartość refleksji teologicznej Napiórkowskiego zauważył i wypowiedział wprawdzie nie wprost, ale znacząco II Polski Synod Plenarny. Ojcowie Synodu stwierdzają: „Duże zasługi w kształtowaniu mariologii polskiej i wytyczeniu dróg pobożności maryjnej ma Katedra Mariologii KUL. Dobre owoce przyniosło w działalności tej placówki połączenie wymiaru teologiczno-dogmatycznego mariologii z wrażliwością ekumeniczną oraz badaniami nad pobożnością ludową i duszpasterstwem maryjnym”.
Natomiast kard. Zenon Grocholewski, w 2007 roku, podczas przekazywania Ojcu Profesorowi międzynarodowej nagrody, w następujący sposób potwierdził słuszność i wartość zgłoszonego przez Napiórkowskiego postulatu uprawiania mariologii w szeroko rozumianym kontekście: „To Ojcu zawdzięczamy – mówił – ukierunkowanie doktryny na wprowadzenie polskiej refleksji mariologicznej do szerszego kontekstu badań naukowych Kościoła powszechnego”.
Pozwolą Państwo, że obydwu wypowiedzi nie będę już komentował, ani rozwijał. Analogicznych osiągnięć jest wiele także w dwóch innych obszarach twórczości Napiórkowskiego: franciszkanizmie i ekumenizmie. Poniżej chcę jeszcze od innej strony zwrócić uwagę na dzieło Ojca Profesora.
 
3.      Dorobek mniej uchwytny, a równie istotny
Jest jeszcze dorobek Ojca Profesora, którego nie da się do końca zmierzyć, wyliczyć, a nim jest rozwój duchowy tak wielu studentów i kleryków (franciszkańskich, kapucyńskich, salezjańskich i mariańskich), zwłaszcza rozwój duchowy, naukowy, rozwój wiary i osobowy wielu magistrów i doktorów, doktorów habilitowanych i profesorów. U jego podstaw jest to, co Ojciec Profesor przez całe lata zasiewał w naszych umysłach, a jeszcze bardziej sercach. Zwrócę uwagę na kilka takich ziaren, tego powszedniego siewu, a więc codziennego siewu Ojca Profesora:
 
Pierwsze ziarno: Prostota świadectwa wiary i odpowiedzialność za Kościół
Wiele tego dobra Ojciec Profesor nam przekazał: przy ołtarzu, zwiastując słowo i dzieląc się słowem, chodząc w habicie i bez skrępowania odmawiając brewiarz w miejscu publicznym; także w formie wielkiego zatroskania o to, byśmy nie czynili z Maryi – naszej bogini. Prostotę i odpowiedzialność wyjawia też zdjęcie, które niedawno otrzymałem od ks. Kazimierza Peka: mały chłopiec mówi do ucha klęczącego Ojca Napiórkowskiego. I taki komentarz daje ks. Pek: „Zdjęcie z 2008 roku w Lublinie, Ogród saski. Pewna mama poleciła starszemu synowi, aby zaprowadził młodszego Franciszka do kościoła, do spowiedzi z racji pierwszego piątku. Tak obaj gorliwie się spieszyli, że nie zdążyli. Wracając spod drzwi zamkniętego kościoła spotkali w ogrodzie mnicha w habicie. Zagadnęli go i przedstawili całą sprawę: «– czy Ojciec wyspowiadałby mojego braciszka?» «– ależ oczywiście, po to jestem!» – powiedział o. Celestyn i uklęknął przed małym Franciszkiem, aby ten, stojąc, mógł na ucho wyznać mu swoje grzechy”. Brzmią mi też nie tylko w uszach słowa Ojca Profesora, gdy dzieliłem się obawami w związku z dochodzącymi z wielu stron głosami, że mogę zostać biskupem opolskim: „No cóż, jedno jest pewne – naszemu Panu się nie odmawia”.
 
Drugie ziarno: Rozważna, ale bezdyskusyjna służba prawdzie
 
Rzecz jasna chodzi o służbę zawsze z miłością. Dlatego słyszeliśmy często: najpierw starajcie się uchwycić i zaakcentować to, co dobre, plusy, wartości. Trzeba odłożyć na jakiś czas to, co budzi w nas negatywne emocje. Natomiast nie można przemilczać mankamentów, braków, czy błędów, tak formalnych, jak treściowych. Nie można oceniać i recenzować na miarę czyichś oczekiwań, lecz zgodnie z prawdą! Pamiętam, jak dostałem po raz pierwszy do recenzji trzy prace magisterskie z ośrodka podległego KUL-owi. Były fatalne i nie do przyjęcia. Ale poszedłem do Ojca, by się upewnić. Ojcze Profesorze, co robić? To są prace napisane u tego i tego. Moje pierwsze recenzje… Będzie kwas! Na to Ojciec Napiórkowski: A co Ci mówi Ewangelia? I wszystko było jasne…
 
Trzecie ziarno: Iście ewangeliczna wrażliwość na biedę ludzką i otwartość na każdego człowieka. Mam na myśli personalizm prawdziwie stosowany, a nie wyłącznie zwiastowany, deklarowany. Ileż wspierania przechodniów, rozmów z żebrakami, ileż zatroskania o byt i rozwój wypromowanych magistrów i doktorów! Ileż listów i odwiedzin, ileż modlitwy wstawienniczej i jałmużny. Jakaż troska duszpasterska o siostry, którym był kapelanem przez wiele lat. No i zawsze otwarte drzwi dla każdego.
 
Klarowny, wartki i komunikatywny język przekazu. Zasadę naczelną, którą Ojciec Profesor nieraz wypowiadał i sam konsekwentnie stosował słyszeliśmy nieraz: nie zabieraj głosu, nie mów, nie pisz, jeśli nie wiesz, co chcesz powiedzieć. Owocem jej stosowania jest prostota niepozbawiona głębi ujawniająca się w całym pisarstwie Ojca Profesora. Oto wymowny fragment – niech przemówi nasz Nauczyciel: „Dżentelmeni – jak wiadomo – nie wchodzą nieproszeni. Dżentelmeni pukają do drzwi lub dzwonią i tak długo nie wchodzą, jak długo nie usłyszą z wewnątrz «Proszę wejść!». Pan Jezus jest pierwszym dżentelmenem świata. Stoi u drzwi ludzkich serc i puka, oczekując zaproszenia. Nie ma skutecznego zaproszenia pukającego Pana bez wiary, nadziei i miłości. Zbawiciel nie wchodzi tam, gdzie mieszkają niewiara, beznadzieja i nienawiść. Wiadomo, że teologalna trójca, czyli cnoty teologiczne (wiara, nadzieja i miłość) w ludzkim sercu to dar Bożego Ducha. Ani ich kupić, ani wypracować. Są darem darmo danym, a Dawcą jest Święty Duch. Dopiero wówczas, gdy trzy wielkie światła wiary, nadziei i miłości rozjaśnią i ocieplą wnętrze serca, człowiek może powiedzieć Jezusowi: Wejdź, proszę, Panie mój! Jak nie ma zbawienia bez Zbawiciela, tak nie ma dla nas Zbawiciela bez Jego Ducha.”
Ojcze Profesorze, to, co wspomniałem i jeszcze wiele innego ziarna przez Ciebie wsianego w nasze serca stale w nas pracuje i owocuje. Co prawda w żadnych statystykach, tabelach i wykazach nie sposób tego Twojego dorobku określić. Bardzo dobrze wyczuwamy go jednak w naszych sercach. Wiemy jak wiele Tobie zawdzięczamy, a jeszcze lepiej wie to Bóg. Dziękujemy dziś Bogu za Ciebie! Dziękujemy też Tobie za wszystko i życzymy Ojcze Profesorze dalszego tak pięknego owocowania Twojego żywota! Ad multos annos.
 
Bp Andrzej Czaja