Uroczystości 70. rocznicy śmierci o. Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu
Rozpadła się w pył obłąkana, bezbożna, nieludzka ideologia (...) pozostało świadectwo miłości potężniejszej niż śmierć - mówił kard. Stanisław Dziwisz podczas uroczystości 70. rocznicy śmierci o. Maksymiliana Kolbego, które odbyły się 14 sierpnia przy Bloku 11 w Auschwitz-Birkenau. Eucharystię koncelebrowali kardynałowie, arcybiskupi i biskupi i zakonnicy z całego świata. Kończące się dziś obchody Roku Kolbiańskiego zwieńczył apel o pokój dla świata.
Obchody 70. rocznicy śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego rozpoczęły się wczesnym rankiem w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach koło Oświęcimia. Uroczystości zainaugurowało poranne nabożeństwo upamiętniające przejście o. Kolbego z tego świata do nieba – "Transitus św. Maksymiliana".
Podczas nabożeństwa wierni wysłuchali m.in. fragmentu ostatniego kazania, które wygłosił o. Maksymilian Kolbe w obozie Auschwitz. Odczytany został także jedyny list, jaki franciszkański męczennik napisał z obozu do matki.
Po nabożeństwie ruszyły dwie pielgrzymki do byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz: z Centrum w Harmężach i z kościoła św. Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu. Wierni i duchowni z obu grup wspólnie przeszli pod Blok 11. Złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze przed obozową Ścianą Śmierci – miejscu, gdzie hitlerowcy rozstrzelali tysiące więźniów. Wraz z duchownymi hołd pomordowanym ofiarom obozu złożyli też przedstawiciele Międzynarodowej Rady Rycerstwa Niepokalanej, Misjonarki Niepokalanej z Harmęż, przedstawiciele władz samorządowych oraz sejmu i senatu RP. Kwiaty i znicze pojawiły się też pod tablicą pamiątkową na placu apelowym – miejscu, gdzie o. Kolbe zgłosił gotowość pójścia na śmierć za innego więźnia.
Kulminacyjnym punktem niedzielnych uroczystości 70. rocznicy śmierci o. Maksymiliana Kolbego była Msza św. przy Bloku 11 sprawowana nieopodal obozowej celi, w której zginął franciszkanin. Eucharystii koncelebrowanej przez biskupów z Polski i Niemiec, a także przełożonych franciszkańskich przewodniczył metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, który wcześniej wraz z generałem franciszkanów modlił się w celi śmierci św. Maksymiliana.
Śmierć św. Maksymiliana była owocem dojrzałem oddanym Niebu – mówił ordynariusz bielsko-żywiecki bp Tadeusz Rakoczy, witając duchownych i pielgrzymów biorących udział w uroczystościach. Za bł. Janem Pawłem II podkreślił, że świadectwo św. Maksymiliana jest kluczem do zrozumienia dziejów Polski. Przypomniał też, że męczeńska śmierć o. Kolbego w Bloku 11 obozu nastąpiła w wigilię uroczystości Wniebowzięcia NMP.
Z kolei kard. Dziwisz zaznaczył w homilii, że dobrowolna ofiara, jaką ze swego życia złożył o. Kolbe, upodobnia go do Jezusa i jest żywym komentarzem do nakazu Pana, by miłować bliźniego. Jak podkreślił hierarcha, świadectwo o. Maksymiliana, „przyjaciela Boga”, po latach przemawia z niezwykłą siłą do umysłów i serc wielkiej rzeszy uczniów Jezusa na całym świecie.
„Rozpadła się w pył i przeminęła obłąkana, bezbożna, nieludzka ideologia, która spowodowała cierpienie i morze przelanej krwi. Pozostało to, co autentyczne, można by powiedzieć – nieśmiertelne. Pozostało świadectwo miłości potężniejszej niż śmierć. Bóg doświadczył Maksymiliana, ‘wypróbował go jak złoto w tyglu i przyjął go jak całopalną ofiarę’. Dziś złoto jego męczeńskiej ofiary jaśnieje blaskiem” – mówił metropolita krakowski, wskazując, że przykład życia i śmierci o. Maksymiliana przypomina o logice pszenicznego ziarna padającego w ziemię i obumierającego, ale przynoszącego plon.
„Zamykając się w sobie, starając się zachować życie w sensie egoistycznym, oddalamy się od ideału, jaki Stwórca wpisał w naturę człowieka, w jego godność jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga, który jest miłością” – wyjaśniał kaznodzieja.
Przypominając życie Maksymiliana Kolbego, który łączył powołanie franciszkańskie z powołaniem kapłańskim, kard. Dziwisz podkreślał, że „zakonne, kapłańskie i apostolskie życie Maksymiliana wydało najbardziej dojrzały owoc w miejscu cierpienia i kaźni obozu Auschwitz-Birkenau”. „Cała wcześniejsza droga przygotowała go do złożenia najwyższej ofiary. Nie była więc ona tylko spontanicznym odruchem, ale świadomą decyzją, do której dorastał konsekwentnie przez czterdzieści siedem lat swego życia” – dodawał duchowny.
Purpurat zauważył, że św. Maksymilian oraz inni męczennicy mają swój udział w dziele pojednania narodu polskiego i niemieckiego. „Siedemdziesiąt lat temu wydawało się, że wykopana została między nami wielka przepaść. A jednak Bóg przyjął modlitwę i czyn wielu ludzi dobrej woli z obu narodów, którzy cierpliwie budowali mosty zrozumienia, wzajemnego przebaczenia, niwelowania sterylnych podziałów i niechęci, budowania mostów. Na pewno ma w tym udział św. Maksymilian. Ma w tym udział św. Teresa Benedykta od Krzyża – Edith Stein i tylu męczenników tej ziemi” – mówił, wyrażając przekonanie, że dzieło pojednania wspiera z nieba błogosławiony Jan Paweł II.
Odnosząc się do słów prymasa Polski, kard. Stefana Wyszyńskiego "Nie gaście ducha ojca Maksymiliana", będącymi jednocześnie hasłem Roku Kolbianskiego, hierarcha zaapelował, by nie gasić „ducha maksymalizmu” „Bądźmy ludźmi dla innych. Bądźmy gotowi dawać nasze życie, dzień po dniu. Zawierzmy wszystkie nasze sprawy Chrystusowi i Jego Niepokalanej Matce, podobnie jak uczynił to Patron naszych trudnych czasów” – wzywał.
Szczególnie wymowna była procesja z darami niesionymi do ołtarza podczas tej Mszy św. bowiem symbolizowały one dzieła św. Maksymiliana Kolbego oraz jego ofiarę życia. Zespół Misyjny z oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana przekazał ornat i alby dla misjonarzy, nawiązując w ten sposób do działalności misyjnej o. Kolbego w Japonii. Z kolei działalność ewangelizacyjną o. Maksymiliana przy użyciu mediów symbolizowały wydawnictwa o tematyce kolbiańskiej przyniesione przez przedstawicielkę Misjonarek Niepokalanej Ojca Kolbego oraz franciszkańskiego kleryka, który niósł sztuki teatralne prof. Kazimierza Brauna wydane przez franciszkańskie wydawnictwo.
Jak wyjaśniał o. Piotr Cuber OFMConv. z Harmęż ofiarę życia złożonego za ojca rodziny Franciszka Gajowniczka przez św. Maksymiliana w obozie Auschwitz symbolizowała zapalona świeca niesiona przez rodzinę wielodzietną z oświęcimskiej parafii. Do ofiary męczeństwa nawiązywała również ampułka z krwią, niesiona przez przedstawiciela Honorowych Dawców Krwi.
„Symbolem walki o. Kolbego ze zniewoleniami współczesnego świata była księga zawierająca zobowiązania do trzeźwości przyniesiona przez Bractwo Trzeźwości z parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu” – dodał zakonnik.
Podczas procesji z darami wikariusz krakowskiej prowincji franciszkanów ofiarował album z pracami Mariana Kołodzieja, którego wystawa „Labirynty, klisze pamięci” znajduje się w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach. Do albumu dołączona została ofiara pieniężna na budowę centrum bł. Jana Pawła II w Krakowie.
„Niesione dary są wyrazem wdzięczności franciszkanów za dar kanonizacji Męczennika z Auschwitz, którego dokonał Jan Paweł II 10 października 1982 r” – dodał o. Cuber.
Wyrazem wdzięczności za założenie przez św. Maksymiliana Rycerstwo Niepokalanej był bukiet przyniesiony przez przedstawicieli tej organizacji. Na końcu byli więźniowie KL Auschwitz-Birkenau dołączyli dary ofiarne chleba i wina, nawiązując w ten sposób do pobytu św. Maksymiliana w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz.
Na zakończenie Mszy św. franciszkanie odczytali list prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, jaki ten skierował do organizatorów i uczestników uroczystości. Prezydent oddał w nim hołd męczennikowi i podkreślił. że o. Kolbe jest jedną z najwybitniejszych postaci Polski i Kościoła. Stwierdził on, iż gdziekolwiek na świecie przedstawia się osobę i dzieło św. Maksymiliana, tam jednocześnie mówi się o Polsce i o nieujarzmionej duszy polskiej, gotowej stawiać czoła wszelkim przeciwnościom.
Prezydent przypomniał ogromny dorobek św. Maksymiliana - był nie tylko człowiekiem wiary, ale też człowiekiem czynu, pionierem nowoczesnych mass mediów, mistykiem i genialnym organizatorem, misjonarzem krzewiącym swoje dzieło apostolskie w dalekiej Japonii.
Dramat, który rozegrał się 70 lat temu w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau do dziś porusza serca i umysły i ukazuje kwintesencję religii i życiowej filozofii, które wyznawał o. Kolbe. Pesymizmowi i goryczy, które wzbierają w każdym, kto zwiedza byłe niemieckie obozy zagłady, można dziś przeciwstawić – dzięki heroicznemu czynowi o. Kolbego – inne, jakże piękne oblicze człowieczeństwa, wiarę w zwycięstwo dobra i nadzieję na przyszłość naszego świata – napisał prezydenta Komorowski.
Uroczystości 70. rocznicy śmierci o. Maksymiliana zakończyły się apelem o pokój dla świata, wygłoszonym w kilku językach. Podkreślono w nim, że świadectwo, które dał w obozie św. Maksymilian, jest bezcenne i ważne. „Dzisiejszy świat potrzebuje, aby historia, którą opowiedział swoim życiem Ojciec Kolbe zwyciężała w ludzkiej świadomości. Mówi ona bowiem, że człowiek pozostaje wolnym dzieckiem Boga, niezależnie od życiowych okoliczności, także w sytuacji zniewolenia zewnętrznego. Jest zdolny w swym życiu czynić wszystko co dobre, wszystko co szlachetne, jeśli idzie za głosem Boga. Wówczas może nawet oddać swe życie za drugiego” – zaznaczono.
Autorzy apelu przypominają, że współczesnemu człowiekowi wciąż potrzebna jest zdolność do szlachetnego daru z siebie, umiejętność wychodzenia poza ramy własnego egoizmu, „by wyzwolił się z pokusy konsumizmu i zawłaszczania dla siebie bogactw naturalnych stworzonego przez Boga świata oraz praw innych osób”.
„Ubogi Syn Świętego Franciszka, a wraz z nim my, uczestnicy dzisiejszej uroczystości, prosimy z apelowego placu w Auschwitz wszystkich ludzi dobrej woli na całym świecie: wróćcie do Boga, wracajcie do źródła prawdziwej Miłości, gdyż ‘tylko Miłość jest twórcza’. Pokój na świecie zapanuje wówczas, gdy Miłość zagości w naszych sercach i odnajdziemy własne człowieczeństwo” – głosił apel odczytany 14 sierpnia na terenie byłego obozu niemieckiego Auschwitz-Birkenau.
W języku polskim dokument odczytał o. Kazimierz Malinowski, sekretarz generalny konsulty zgromadzeń męskich w Polsce; w języku angielskim o. James McCurry OFMConv., prowincjał prowincji św. Antoniego w USA; w języku niemieckim o. Leo Beck, prowincjał prowincji św. Elżbiety z Niemiec; oraz w języku włoskim o. Raffaele di Muro, asystent międzynarodowego MI z Rzymu.
Na koniec zabrał głos arcybiskup Bambergu Ludwig Schick, który wyraził przekonanie, iż uczestnictwo jego rodaków w tych uroczystościach jest znakiem Bożej miłości. - Jako Niemcy wyrządziliśmy tutaj wielu ludziom wiele niesprawiedliwości i cierpienia, i jest to wielkim cudem, że jako Niemcy możemy dziś przebywać tutaj i z wami modlić się dziękując Bogu za jego miłość. Oddajemy cześć i hołd św. Maksymilianowi, któremu zawdzięczamy to, że tu jesteśmy razem – mówił. Jednocześnie zaapelował do uczestników uroczystości, by wypełniali maksymilianowe wezwanie „tylko miłość jest twórcza”.
Natomiast generał zakonu franciszkanów o. Marco Tasca OFMConv przypomniał, że to Jan Paweł II przedstawił św. Maksymiliana jako „patrona naszych trudnych czasów”. - Niech wstawiennictwo tych wielkich postaci pomaga nam i chroni nas na drodze naszej wiary – modlił się o. Tasca.
Uroczystej koncelebrze przewodniczył kard. Dziwisz. Wraz z nim modlili się m.in. arcybiskup Bambergu Ludwig Schick, kard. Franciszek Macharski z Krakowa, metropolita katowicki abp Damian Zimoń, biskup diecezji bielsko-żywieckiej Tadeusz Rakoczy i biskup tarnowski Wiktor Skworc. Przybyli też biskupi franciszkańscy: bp Jerzy Maculewicz z Uzbekistanu, bp Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii, bp Jan Wilk z Brazylii, bp Antoni Reyman z Boliwii oraz prowincjałowie polskich franciszkanów: o. Jarosław Zachariasz z Krakowa, o. Mirosław Bartos z Warszawy, o. Adam Kalinowski z Gdańska, o. Wacław Chomik OFM z Wrocławia.
W uroczystościach wzięli udział pielgrzymi z diecezji bielsko-żywieckiej, a także pątnicy z innych części Polski oraz zagranicy. Wspólnie modlili się dawni więźniowie hitlerowskiego obozu oraz reprezentanci Rycerstwa Niepokalanej, honorowi krwiodawcy i działacze ruchów trzeźwościowych. W nabożeństwie uczestniczyli pracownicy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, a także goście z Niemiec m.in. związani z organizacją Dzieło św. Maksymiliana Kolbego (Maximilian Kolbe Werk).
Na polowym ołtarzu ustawionym nieopodal obozowego Bloku 11 położono relikwie: drewniany różaniec św. Maksymiliana z parafii w Oświęcimiu oraz relikwiarz zawierający włosy z brody świętego z parafii w Harmężach. Przed ołtarzem ustawiono także Róża Benedykta XVI, którą papież uhonorował Miejsce Pamięci podczas swej pielgrzymki 28 maja 2006 roku. Róże papieskie są na ogół złote, niekiedy srebrne, ta jedyna na świecie jest czarnego koloru.
Homilia kardynała Stanisława Dziwisza, arcybiskupa metropolity krakowskiego
Bracia i Siostry!
1. Pięć lat temu, 28 maja, nawiedzając obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, Benedykt XVI powiedział: „Mówić w tym miejscu kaźni i niezliczonych zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi, nie mających sobie równych w historii, jest rzeczą prawie niemożliwą (...). W miejscu takim jak to brakuje słów, a w przerażającej ciszy serce woła do Boga: Panie, dlaczego milczałeś? Dlaczego na to przyzwoliłeś? W tej ciszy chylimy czoło przed niezliczoną rzeszą ludzi, którzy tu cierpieli i zostali zamordowani. Cisza ta jednak staje się głośnym wołaniem o przebaczenie i pojednanie, modlitwą do żyjącego Boga, aby na to nie pozwolił nigdy więcej”. Przemawiając w tamtym dniu w obecności Papieża, powiedziałem: „Ojcze Święty! (...) Na tej ziemi nienawiść dosięgła zenitu. Na tej ziemi został znieważony człowiek. Na tej ziemi został znieważony Bóg, który stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Ale na tej ziemi zwyciężyła również miłość. Wystarczy jedno imię: św. Maksymilian Maria Kolbe”.
2. Dzisiaj wspominamy człowieka, który nosił to imię. Zostało ono na zawsze wpisane w historię tej ziemi, w mysterium iniquitatis – w tajemnicę nieprawości, jaka tutaj się rozegrała. Ale przede wszystkim imię to wpisało się w tajemnicę miłości, która okazała się silniejsza od nienawiści i śmierci. Siedemdziesiąt lat temu pokorny franciszkanin i katolicki kapłan, Maksymilian Maria Kolbe, po kilkunastodniowej męczarni głodu, został dobity zastrzykiem fenolu w ponurej celi śmierci znajdującego się tutaj w pobliżu bloku jedenastego. Najbardziej przejmującym jest fakt, że ojciec Maksymilian wybrał dobrowolnie tę straszliwą męczarnię i okrutną śmierć. Uczynił to w imię miłości. Chciał ocalić i – jak się okazało – ocalił swoim heroicznym gestem los niewinnego człowieka, Franciszka Gajowniczka, ojca rodziny.
Ojcu Maksymilianowi nie zabrano życia. To on ze swego życia uczynił dar i złożył je w ofierze. W ten sposób upodobnił się radykalnie do swojego Pana, Jezusa Chrystusa, któremu też nie odebrano życia, bo sam je złożył w ofierze na krzyżu. Maksymilian napisał żywy komentarz do słów Mistrza: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 12-13). I w ten sposób Maksymilian został – i to w stopniu najwyższym – przyjacielem Jezusa, który powiedział: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” (J 15, 14). Maksymilian, człowiek prawy i sprawiedliwy, został na wieki przyjacielem Boga. Został świętym.
3. Naszą wiarę i przekonanie potwierdza Księga Mądrości, stwierdzająca jednoznacznie: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zgon ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju” (Mdr 3, 1-3). Zdawało się oczom nazistowskich, pogańskich oprawców, że unicestwiają człowieka, jego godność i nadzieję. Tymczasem to on odniósł zwycięstwo, które po latach przemawia z niezwykłą siłą do umysłów i serc wielkiej rzeszy uczniów Jezusa na całym świecie. Rozpadła się w pył i przeminęła obłąkana, bezbożna, nieludzka ideologia, która spowodowała cierpienie i morze przelanej krwi. Pozostało to, co autentyczne, można by powiedzieć – nieśmiertelne. Pozostało świadectwo miłości potężniejszej niż śmierć. Bóg doświadczył Maksymiliana, „wypróbował go jak złoto w tyglu i przyjął go jak całopalną ofiarę” (por. Mdr 3, 5-6). Dziś złoto jego męczeńskiej ofiary jaśnieje blaskiem. Budzi nadzieję. Ukazuje nam drogę, kierunek i sens naszego ziemskiego etapu życia.
4. Takim ideałem żył Maksymilian Maria Kolbe. Żył nim od swojej wczesnej młodości. Zafascynował go Biedaczyna z Asyżu, dlatego postanowił urzeczywistniać swoją decyzję pójścia za Jezusem ubogim, czystym i posłusznym w zakonie franciszkańskim. W tej szkole uczył się naśladować Jezusa i głosić Dobrą Nowinę całemu stworzeniu. Szczególną przewodniczką na drodze jego życia duchowego stała się Niepokalana Matka Jezusa, Maryja. Postanowił zostać i został Jej rycerzem i stworzył dla Niej zastęp Rycerstwa Niepokalanej. W ten sposób zaproponował wielu ludziom konkretną formę duchowości, czyli przeżywania Ewangelii, uświęcania siebie i świata w kręgu Maryi
Maksymilian połączył powołanie franciszkańskie z powołaniem do kapłaństwa. Ono stanowiło istotny rys jego apostolskiej tożsamości. On był cały – Totus Tuus – dla Jezusa Chrystusa i Jego Matki, dlatego prowadził do Nich innych. To wyjaśnia jego niezwykły dynamizm duszpasterski. To wyjaśnia powstanie Niepokalanowa, niezwykle licznej wspólnoty zakonnej, podzielającej entuzjastycznie jego ideał służby. To wyjaśnia sięganie przez niego do nowoczesnych środków przekazu Ewangelii, jak prasa i radio, i to z niesłychanym rozmachem. To wyjaśnia również jego zapał misyjny, który zawiódł go aż do Japonii.
Zakonne, kapłańskie i apostolskie życie Maksymiliana wydało najbardziej dojrzały owoc w miejscu cierpienia i kaźni obozu Auschwitz-Birkenau. Cała wcześniejsza droga przygotowała go do złożenia najwyższej ofiary. Nie była więc ona tylko spontanicznym odruchem, ale świadomą decyzją, do której dorastał konsekwentnie przez czterdzieści siedem lat swego życia.
5. W zamierzeniach swoich twórców, obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau miał się stać narzędziem tworzenia świata bez Boga, zamkniętego w sobie świata nadludzi gardzących drugim człowiekiem z powodu odmienności jego rasy, narodowości, kultury i języka. Tutaj, na tej ziemi, unicestwiano synów i córki narodu żydowskiego, biorącego początek od Abrahama. Tutaj mordowano Polaków, Romów, Rosjan, Niemców i niewinnych ludzi z całej Europy. O tych, którzy realizowali tutaj szatański plan, św. Jan powiedział w swoim Pierwszym Liście: „kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” (1 J 3, 15).
Św. Jan wypowiedział również słowa, ukazujące sens życia i męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana: „My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci” (1 J 3, 14). A więc o naszym życiu lub śmierci decydujemy my sami, bo decyduje o tym nasza miłość lub brak miłości. Tylko miłość wprowadza nas w najgłębszy nurt życia w Bogu i z Bogiem, bo Bóg jest miłością. Nie ma innego klucza do zrozumienia sensu naszej egzystencji, naszych więzi z bliźnimi i wszystkich wydarzeń w świecie, w którym żyjemy.
6. Przybywając 7 czerwca 1979 roku do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, Jan Paweł II powiedział: „Przybywam tu dzisiaj jako pielgrzym. Wiadomo, że nieraz tutaj bywałem... bardzo wiele razy! Wiele razy schodziłem do celi śmierci Maksymiliana Kolbe, wiele razy klękałem pod murem zagłady i przechodziłem wśród rozwalonych krematoriów Brzezinki. Nie mogłem tutaj nie przybyć jako Papież. Przybywam więc do tego szczególnego sanktuarium, w którym narodził się – mogę powiedzieć – patron naszego trudnego stulecia. (...) Przybywam, ażeby razem z wami, bez względu na to, jaka jest wasza wiara, jeszcze raz popatrzeć w oczy sprawie człowieka” (n. 2).
Dzisiaj również chcemy spojrzeć na sprawy człowieka w naszej Ojczyźnie i w Europie. Pragniemy, aby w centrum tych spraw był zawsze Bóg, Stwórca i Pana. To jest fundament, na którym możemy i powinniśmy budować nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe, a także nasze więzi z braćmi i siostrami innych narodów, innych religii, innych kultur. Oby te relacje i więzi ożywiał wzajemny szacunek dla godności człowieka, dla jego niezbywalnych praw, a zwłaszcza prawa do życia. Oby imionami naszej miłości i naszych postaw była wrażliwość serca, solidarność, dialog i szacunek dla bliskich, ale i dla inaczej myślących.
Dziś dziękujemy Bogu za dzieło pojednania narodu polskiego i niemieckiego. Siedemdziesiąt lat temu wydawało się, że wykopana została między nami wielka przepaść. A jednak Bóg przyjął modlitwę i czyn wielu ludzi dobrej woli z obu narodów, którzy cierpliwie budowali mosty zrozumienia, wzajemnego przebaczenia, niwelowania sterylnych podziałów i niechęci, budowania mostów. Na pewno ma w tym udział św. Maksymilian. Ma w tym udział św. Teresa Benedykta od Krzyża – Edith Stein i tylu męczenników tej ziemi. Dzieło pojednania naszych narodów to stały proces, wymagający cierpliwości i pokory. Liczymy w tym dziele na młode pokolenie Niemek i Niemców, Polek i Polaków. Jestem przekonany, że to dzieło pojednania wspiera z nieba błogosławiony Jan Paweł II.
7. Św. Maksymilian Maria Kolbe jest patronem trudnych czasów. Dlatego jemu zawierzamy sprawy, z którymi przybyliśmy na dzisiejszą Eucharystię. Chcemy kierować się mądrą radą Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Nie gaście ducha ojca Maksymiliana”. To hasło obecnego Roku Kolbiańskiego. Nie gaśmy więc ducha maksymalizmu. Bądźmy ludźmi wielkich pragnień. Bądźmy ludźmi dla innych. Bądźmy gotowi dawać nasze życie, dzień po dniu. Zawierzmy wszystkie nasze sprawy Chrystusowi i Jego Niepokalanej Matce, podobnie jak uczynił to Patron naszych trudnych czasów.

