Pierwszy prowincjał prowincji warszawskiej, północnej bądź mazowiecko-wielkopolskiej – jak ją zwykło się nazywać – to człowiek wielkiego formatu. W opinii swoich podwładnych zyskał wielki autorytet, co budziło wobec niego duży szacunek i poszanowanie. Tym zakonnikiem wybranym podczas kapituły prowincjalnej w sierpniu 1939 roku na stanowisko prowincjała był o. Maurycy Madzurek. 

Urodził się 6 sierpnia 1884 roku w miejscowości Bojan na Bukowinie. Na chrzcie otrzymał imię Jan. Do Zakonu OO. Franciszkanów wstąpił 27 września 1904 roku rozpoczynając nowicjat we Lwowie. Dnia 29 września 1905 roku we Lwowie złożył śluby czasowe. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Krakowie, gdzie złożył 8 grudnia 1908 roku śluby wieczyste. Dnia 29 września 1911 roku przyjął święcenia kapłańskie w Krakowie. Po skończonych studiach pracował w Jaśle i we Lwowie. W latach 1918-1924 był gwardianem w Kaliszu, zaś w latach 1924-1927 był gwardianem i proboszczem w Grodnie. W tym czasie był bezpośrednim przełożonym o. Maksymilian Kolbe i tworzącego się w tym czasie wydawnictwa „Rycerza Niepokalanej”. Potem w latach 1927-1936 pełnił urząd gwardiana i proboszcza w Gnieźnie. Na kapitule prowincjalnej w 1936 roku został wybrany sekretarzem prowincji oraz dodatkowo w latach 1936-1939 pełnił obowiązki ojca duchownego kleryków w seminarium w Krakowie. 

Wybrany prowincjałem prowincji mazowiecko-wielkopolskiej w sierpniu 1939 roku objął rządy w nowoutworzonej prowincji. Po wybuchu II wojny światowej wielu zakonników z obu prowincji znalazło się poza domami zakonnymi w rozproszeniu i nie zdołało objąć funkcji wyznaczonych przez kapituły prowincjalne z 1939 roku. Po zajęciu przez III Rzeszę i sowiecką Rosję terenu Polski została podzielona na dwie części. Zabrakło władz zakonnych w obydwu częściach prowincji południowej oraz w części prowincji północnej, znajdującej się pod administracją radziecką. 

Generał zakonu o. Beda Hess na miejsce prowincjała o. Wincentego Borunia, który wyjechał do Włoch, mianował komisarzem generalnym dla prowincji południowej o. Maurycego Madzurka. On to na klasztory południowej prowincji położone w Generalnym Gubernatorstwie wyznaczył swego delegata, którym został o. Anzelm Kubit. Po kilku miesiącach został on mianowany przez o. Bedę Hessa komisarzem generalnym.

Po upływie kilkunastu miesięcy wojny prowincja północna na terenie Generalnej Guberni miała w posiadaniu już tylko trzy klasztory w Niepokalanowie, Warszawie, i Skarżysku-Kamiennej.  W tym ostatnim klasztorze władze okupacyjne wymordowały za udział w pracy konspiracyjnej trzech ojców i czterech braci zakonnych razem z kilkusetosobową grupą cywilów. Miało to miejsce 14 lutego 1940 roku na Borze pod Skarżyskiem-Kamienną. Klasztor z różnymi kolejami losu przetrwał do 1943 roku, kiedy to obsadzono go kapłanem diecezjalnym. W sierpniu 1944 roku władze niemieckie zniszczyły klasztor franciszkański w Warszawie razem z resztą stolicy podczas walk powstania warszawskiego. Zakonnicy podzielili los mieszkańców miasta i znaleźli się w obozie przesiedleńczym w Pruszkowie.

Na skutek działań wojennych zupełnie utraciły kontakt z prowincjałem prowincji północnej klasztory w Dziśnie, Grodnie, Iwieńcu, Wilnie i Zaczepicach. Z tych klasztorów znajdujących się na terenie okupacji sowieckiej, jak też ze wschodniej części prowincji południowej powstał tzw. komisariat lwowski, pod zarządem o. Alberta Wojtczaka. Jednak po upływie trzech lat o. Albert zrezygnował z urzędu komisarza. 

Generał zakonu o. Beda Hess 8 stycznia 1943 roku mianował nowego komisarza, którym został o. Korneli Czupryk. Pełnił on tę funkcję do końca II wojny światowej. W 1943 roku pięć klasztorów prowincji północnej, które od 1939 roku należały do komisariatu lwowskiego, na skutek decyzji definitorium generalnego z 1942 roku powróciło pod jurysdykcję o. Maurycego Madzurka. Jednak stan materialny tych klasztorów jak i straty personalne były tak duże, że można stwierdzić, iż praktycznie przestały istnieć. Jedynie klasztor w Niepokalanowie pozostał do końca i jako jedyny z prowincji północnej doczekał końca II wojny światowej. Tam też we wrześniu 1944 roku o. Maurycy Madzurek tymczasowo przeniósł siedzibę prowincjała.

W swoich wspomnieniach o. Florian Koziura wspomina o. Maurycego Madzurka, jako człowieka niezwykle bohaterskiego i nieugiętego. W pierwszych latach zawieruchy wojennej gestapo często mu dokuczało rozmaitymi kontrolami, wzywaniami do urzędu, groźbami aresztowania, rozstrzelaniem itp. On mimo to stał twardo na posterunku, trzymając śmiało w garści rządy powierzonej sobie Prowincji. Odważnie ściąga wszystkich, co się rozbiegli  do klasztoru, nie zważając na przykrości, jakie niejeden podwładny mu wyrządził; nie obawia się przyjmować do zakonu nowych kandydatów i prowadzić studia, choć najeźdźca tropił go bardzo i surowo karał obozami lub nawet rozstrzelaniami. 

Postawa o. Maurycego Madzurka podczas powstania warszawskiego też pozostawia jasny przykład i jego heroizm. Podczas pierwszych dni powstania warszawskiego w stołecznym klasztorze zniósł klauzurę, aby umożliwić opiekę i schronienie pobliskiej ludności i powstańcom. Pod koniec sierpnia 1944 roku znalazł się wraz ze współbraćmi z warszawskiego klasztoru w obozie przejściowym w Pruszkowie. Stamtąd został za protekcją zwolniony i wraz z innymi znalazł się w Niepokalanowie. Dla bezpieczeństwa urzędu zamieszkał w domu wypoczynkowym klasztoru w Niepokalanowie w tzw. „Lasku”.

Po zakończeniu działań wojennych na polecenie władz kościelnych i po prośbie władz państwowych zorganizował duszpasterstwo na wyznaczonych terenach Ziem Odzyskanych. Zgromadzonych w Niepokalanowie kapłanów wysyłał na nowo objęte placówki na Pomorzu i Prusach Wschodnich. 

O. Florian Koziura wspominając ten czas podkreśla jego bezkompromisową postawę. Ciężkie rządy Prowincją trzymał do ostatniej chwili; wszystkie listy sam odpisywał i to w pozycji leżącej w łóżku; wszystkich interesantów sam przyjmował; wszystkim, co odnosiło się do dobra Prowincji, żywo się interesował dając zawsze trafne wskazówki. W ostatnich dniach życia, chociaż był bardzo osłabiony i puls zdradzał zbliżającą się śmierć, zdążył napisać jeszcze kilka listów do ojców rozsianych po nowych placówkach. Dnia 18 października 1945 roku został mu udzielony wiatyk i ostatnie namaszczenie przez o. Artura Zapaśnika. Po przyjęciu tych sakramentów zmarł o godz. 21.30. Przy śmierci był obecny wspomniany już o. Artur Zapaśnik i o. Hadriana Leduchowskiego, który pełnił funkcję sekretarza prowincji. Miało to miejsce w domu wypoczynkowym w Niepokalanowie Lasku. Został pochowany na cmentarzu klasztornym w Niepokalanowie. 

O. Maurycy Madzurek powinien pozostać w pamięci, jako silny i bezkompromisowy wobec przeciwności prowincjał. Przez cały okres wojny stał na czele prowincji północnej będąc jednocześnie wielkim autorytetem dla współbraci. Chory na serce do ostatniej chwili pełnił swoją funkcję i załatwiał sprawy urzędowe. Niech będzie dla wszystkich współbraci przykładem wierności swoim zobowiązaniom wobec Kościoła i Zakonu.

Rafał Kwiatkowski OFMConv

Ogólnopolski Dzień Modlitwy Rycerstwa Niepokalanej 28 i 29 lipca zgromadził ponad 70 delegacji wspólnot Rycerstwa Niepokalanej (MI) działających na terenie Polski oraz setki indywidualnych rycerzy Niepokalanej. Pod hasłem: Z Niepokalaną, Oblubienicą Ducha Świętego, w następne stulecie MI – przez całą noc trwała modlitwa w intencji Rycerstwa Niepokalanej oraz tych, którzy „daleko są od Boga i Kościoła o łaskę nawrócenia i uświęcenia”- zgodnie z ideałem św. Maksymiliana.

Prezes Narodowy MI o. Stanisław M. Piętka OFMConv wskazał, jak ważnym środkiem apostolskim w życiu rycerzy jest modlitwa. „Modlitwa – mówił Ojciec Prezes, witając przybyłych – to potężny środek, dzięki któremu możemy skruszy wszelkie mury, nawet te najtrwalsze”. Zachęcił też, aby na wzór św. Maksymiliana rycerze codziennie oddawaliswe życie za braci i nieśli nadzieję, że z pomocą Niepokalanej wszystko jest możliwe. „Ona jest przecież wszechmocą proszącą, Ona nieustannie oręduje za nami u tronu Boga Ojca” – twierdził Prezes MI.

Po projekcji filmu Dwie korony, uczestnicy spotkania zawierzyli siebie i całe Rycerstwo Panu Bogu podczas Eucharystii. „Modlitwy, które zanosimy dzisiaj i przez cały ten zjazd, na pewno nie są zanoszone na marne. Nie wiadomo, kiedy będą potrzebne – może dziś, a może jutro, może za kilka lat, a może przy naszej śmierci. Matka Boża wie i zna czas. Ważne, że tu jesteśmy – mówił podczas homiliido zebranych o. Grzegorz M. SzymanikOFMConv, gwardian Niepokalanowa i asystent narodowy MI. – Najważniejsze jest to, że zgromadziliśmy się w jednym miejscu, aby jednym głosem wznosić nasze błagania do Boga. Na pewno dzięki tej modlitwie plon będzie obfity i będzie wzrastał”.

Apel Maryjny poprowadził o. Piotr M. Lenart OFMConv, wiceprezes narodowy MI, który nawiązał do postaci br. Innocentego Marii Wójcika, franciszkanina z Niepokalanowa. Br. Innocenty był inicjatorem Ogólnopolskiego Dnia Modlitwy MI. „Brat Innocenty zasługuje na to, by jego życie, a szczególnie tak bardzo praktyczne wskazania (…) stały się bardziej znane i inspirowały kolejne pokolenia do podjęcia tej drogi- mówił o. Piotr.- Podejmując tę samą drogę, którą szedł BratInnocenty – drogę całkowitego oddania się Niepokalanej, możemy być pewni osiągnięcia tego, na co nasz Brat Innocenty wskazywał, żeby Niepokalana przez nas miłowała Pana Jezusa i naszego Ojca w niebie”. Sam br. Innocenty w 1994 r. pisał: „Ojcze Maksymilianie, dziękujemy ci za wskazanie nam bezgranicznego oddania się Niepokalanej, jako drogi do najłatwiejszej i najwznioślejszej świętości. Chcemy jako dar miłości ofiarować codziennie wszystko. Od przebudzenia się, przeżegnania, ucałowania medalika, pacierza, wszystkie zajęcia i kontakty z bliźnimi, aż do zaśnięcia. Chcemy być jak rycerz na warcie czuwający, aby wypełnić wolę Niepokalanej we wszystkim. Chcemy zbierać dobre uczynki do skarbca Niepokalanej, aby Ona mogła przez nie ratować nieśmiertelne dusze od piekła i poprowadzić je do krainy miłości do nieba”.

Po Apelu Maryjnym można było zabrać ze sobą obrazki zawierające myślibr. Innocentego, skierowane do rycerzy Niepokalanej. Rycerska młodzież poprowadziła modlitwę za Ojczyznę z racji 100. rocznicy odzyskania niepodległości, połączoną z prośbą o wylanie darów Ducha Świętego. Następnie przez całą noc, z serc pełnych miłości, płynęła modlitwa różańcowa przygotowana i prowadzona przez różne ośrodki MI. Nie zabrakło modlitwy w ciszy oraz Drogi Krzyżowej, podczas której rozważania nawiązywały do poszczególnych owoców Ducha Świętego.

O północy Mszy świętej przewodniczył o. Stanisław M. Piętka. Podczas homilii zwrócił on uwagę, że św. Maksymilian założył własną armię – Rycerstwo Niepokalanej, które wyposażył nie w militarną broń, ale w oręż modlitwy i cierpienia. „Ta cała armia nie była jednak jego, ale Niepokalanej” -wyjaśniał Prezes Narodowy MI. Zwrócił on też uwagę na potęgę modlitwy oraz owoce trwania w rękach Niepokalanej. Niepokalana – jak zauważył o. Stanisław – chce posłużyć się nami w małych i wielkich rzeczach, gdyż „kto nawraca siebie samego, nawraca cały świat”.

W niedzielne przedpołudnie rycerze Niepokalanej mogli wysłuchać konferencji o. Rafała Antoszczuka OFMConv z Krakowa, który pogłębił temat niepodległości w pismach św. Maksymiliana Kolbego. „Sprawa Polska zawsze była bliska Świętemu, choć bezpośrednio o tym prawie nie mówił”-zaznaczyło. Rafał. Prelegent zwrócił jednak uwagę na fakt, że czasopisma wychodzące z Niepokalanowa poświęcały wiele miejsca sprawom społecznym i formacyjnym, które miały pomóc w podniesieniu poziomu życia w Polsce – i tonie tylko życia duchowego, ale także materialnego.”Jeśli się uświęcimy i innym w tym dopomożemy, wtedy w naszej Ojczyźnie będzie lepiej” – podkreślił o. Rafał.

Franciszkański biskup ze Lwowa o. bp Edward Kawa przewodniczył centralnym uroczystościom podczas Ogólnopolskiego Dnia Modlitwy MI. W homilii zwrócił uwagę na postawę Jezusa, który „nie jest obojętny na potrzeby człowieka. On słucha tych, którzy do Niego przychodzą. Jezus nie jest obojętny na nasze modlitwy i zawsze na nie odpowiada”. W dalszej części kazania bp Edward nawiązał do liturgii słowa i zadając zebranym pytanie o głód, który odczuwa współczesny człowiek, odpowiedział:”Nie jest to głód materialny.Dziś odczuwamy głód duchowy”.Zachęcił do modlitwy szczególnie skutecznej, którą jest Różaniec. Jako przykład skuteczności Różańca kaznodzieja przytoczył trzy przypadki, w których odmawiana przez niego modlitwa różańcowa, ocaliła życie żołnierzom i jemu samemu, który – jak mówił, jedyną broń, którą wtedy miał przy sobie, to był różaniec. Od tamtych wydarzeń każdy żołnierz z tego oddziału miał przy sobie różaniec i modlił się na nim, a dowódca przyznał, że naprawdę „ta wasza modlitwa różańcowa ma wielką moc”.

„Każdy z nas musi doświadczyć w swoim życiu obecności Boga – mówił Biskup ze Lwowa. – Powinniśmy modlić się za naszą Ojczyznę i dawać świadectwo chrześcijańskiego życia. Mamy narzędzia do ewangelizacji, gdyż każdy z nas jest takim narzędziem w rękach Boga. Bóg chce ewangelizować przez nas. Może nie mamy wielkich możliwości społecznych, finansowych a czasem nawet zdrowie nie jest najlepsze. Ale najważniejsze jest pragnienie służby dla Boga, jak Maryja. Jesteśmy Jej oddani i w Jej rękach chcemy być dla innych świadkami wiary”.

Ogólnopolski Dzień Modlitwy Rycerstwa Niepokalanej organizowany jest od 1979 r. w Niepokalanowie w ostatnią niedzielę lipca z inicjatywy Brata Innocentego Marii Wójcika (1918-1994). Zjazd ten odbywa się dla upamiętnienia daty zgłoszenia się na śmierć głodową przez św. Maksymiliana Marii Kolbego w obozie koncentracyjnym w Auschwitz w ostatnich dniach lipca 1941 r. w zamian za jednego z więźniów Franciszka Gajowniczka. Na pamiątkę tej ofiary rycerze Niepokalanej z całej Polski co roku zbierają się w Niepokalanowie – miejscu uświęconym pracą i modlitwą św. Maksymiliana – aby wspólnie czuwać na modlitwie.

Teresa M. Michałek, rzecznik prasowy Stowarzyszenia „Rycerstwo Niepokalanej” w Polsce

www.mi-polska.pl

Drodzy Przyjaciele
„Małego Rycerzyka Niepokalanej”

Zapraszamy Was do Niepokalanowa na II Ogólnopolskie Spotkanie Dzieci, które odbędzie się 15 września 2018 r.

W ubiegłym roku spotkaliśmy się, by świętować 100. rocznicę powstania Rycerstwa Niepokalanej, w tym roku będziemy dziękować Panu Bogu i Niepokalanej za św. Maksymiliana, który 100 lat temu przyjmował święcenia kapłańskie oraz za jedno z jego dzieł – „Małego Rycerzyka Niepokalanej” – ponieważ we wrześniu minie 80 lat od wydania pierwszego numeru.

Zachęcamy wszystkie dzieci do przebrania się za rycerzy i damy dworu.

Zaczynamy zbierać figurki. Każdego roku inna. Tym razem na wszystkie dzieci w Niepokalanowie będzie czekał św. Maksymilian.

Informacje ogólne:

  • Od godz. 9.00 zapisy się w recepcji (obok informacji) i w „Rycerskiej Księdze Gości”.
  • Od godz. 9.00 do 10.30 możliwość zwiedzania Niepokalanowa.
  • 11.00 – Msza święta pod przewodnictwem bpa Antoniego Długosza.
  • 12.30 „Rycerskie Popołudnie” (plac za Bazyliką):

* Uroczyste rozpoczęcie fanfarami i tańcem dworskim.
* Ciepły posiłek.
* Gry, zabawy, konkursy i inne atrakcje.
* Spotkanie z redakcją „Małego Rycerzyka Niepokalanej” i autorami artykułów.

  • 14.30 koncert „Małego Chóru Wielkich Serc”.
  • 15.30 rozstrzygnięcie konkursów i dalszy ciąg zabaw.
  • 17.00 zakończenie spotkania.

Informacje dla Opiekunów:
Przy recepcji będzie możliwość złożenia dobrowolnej ofiary.
Prosimy o zgłaszanie uczestnictwa pod numerem telefonu:

s. Julia: 46 864 21 79 lub furta klasztorna: 46 864 22 22

Zapraszamy serdecznie do włączenia się w to spotkanie. Czekamy na Was w Niepokalanowie.

Ks. Dominik Chmielewski, Małgorzata Nawrocka, Wincenty Łaszewski, Dorota Hałasa z Japonii, Maciej Bodasiński, Grzegorz Kasjaniuk – to tylko niektórzy prelegenci podczas tegorocznego Wielkiego Zawierzenia, które w dniach 6 – 22 sierpnia odbędzie się w Niepokalanowie (szczegółowy program – patrz niżej).

UWAGA! Większość nabożeństw, konferencji i Mszy świętych – będzie transmitowało Radio Niepokalanów. O szczegółach transmisji będziemy informować bliżej wydarzeń, odbywających się w ramach Wielkiego Zawierzenia.


Polecamy płytę pamiątkę z zeszłorocznego Wielkiego Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi 2017 (do nabycia w księgarni w Niepokalanowie)

Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi – to duchowa akcja oddania poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi wszelkich spraw osobistych i społecznych w odpowiedzi na prośbę Matki Bożej z Fatimy. Początek 6 sierpnia, w 90. rocznicę poświęcenia figury Niepokalanej i oddania Maryi terenu pod Niepokalanów, zakończenie 22 sierpnia, we wspomnienie Maryi Królowej ponowieniem aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi przez Ojca Świętego Piusa XII z 1942 roku. Codziennie trzy godziny modlitwy: różaniec z rozważaniami, Eucharystia, adoracja Najświętszego Sakramentu z aktem zawierzenia, świadectwa, konferencje, filmy, występy zespołów.

6-14 sierpnia – CZĘŚĆ BŁAGALNA (zawierzenie dziedzictwa kolbińskiego gospodarki i przemysłu, dzieł ewangelizacji, rządzących, bezpieczeństwa narodowego, sportu, mediów, służby zdrowia, kultury, edukacji, rodzin).

15 sierpnia – Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

16-22 sierpnia – CZĘŚĆ DZIĘKCZYNNA (dziękczynienie za miłość Boga, za stworzenie, za dar życia, za zbawienie w Kościele, za bliskich, za powołanie, za Maryję).

Inicjatorem Wielkiego Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi i spotkań „Oddaj się Maryi”, które od listopada 2016 roku odbywają się w Niepokalanowie w każdą pierwszą sobotę miesiąca jest franciszkanin, o. Mirosław Kopczewski. Pierwszosobotnie spotkania są inspirowane Zawierzeniem Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski, które od 18 lat odbywają się, co miesiąc, na Jasnej Górze.

facebook.com/oddaniniepokalanej.pl 


DOKŁADNY PROGRAM: 6 – 22 sierpnia 2018

Poniedziałek, 6 sierpnia 2018
Zawierzenie Dziedzictwa Kolbiańskiego
17.00 Początek przy figurze Niepokalanej, procesja różańcowa do bazyliki
18.00 Msza św.: o. Grzegorz Maria Szymanik OFMConv.
19.00 Konferencja: Grzegorz Kasjaniuk, Maryja do Polaków w Gietrzwałdzie i nie tylko

Wtorek, 7 sierpnia 2018
Zawierzenie polskiej gospodarki i przemysłu
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: ojcowie franciszkanie
19.00 Konferencja: Małgorzata Nawrocka, Dziecko jako klient w kulturze i mediach

Środa, 8 sierpnia 2018
Zawierzenie dzieł ewangelizacji i duchowieństwa
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: ks. Dominik Chmielewski SDB
19.00 Konferencja: ks. Dominik Chmielewski SDB

Czwartek, 9 sierpnia 2018
Zawierzenie sprawujących władzę
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: ks. Dominik Chmielewski SDB
19.00 Konferencja: ks. Dominik Chmielewski SDB

Piątek,10 sierpnia 2018 
Zawierzenie bezpieczeństwa narodowego i sportowców
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: ks. Dominik Chmielewski SDB
19.00 Konferencja: ks. Dominik Chmielewski SDB

Sobota, 11 sierpnia 2018
Zawierzenie telewizji, radia, prasy i innych mediów
11.00 Msza św.: ks. Marek Siwicki TChr
12.00 Nabożeństwo różańcowe
13.00 Konferencja: Wincenty Łaszewski, Różańcowe zwycięstwa

od 21.00 do 7.00 Nocna Piesza Pielgrzymka Pokutna z Miedniewic do Niepokalanowa, w tym samym czasie czuwanie w bazylice w Niepokalanowie
Niedziela,12 sierpnia 2018
Niedziela Ewangelizacyjna –Zawierzenie służby zdrowia
Świadectwo Macieja Bodasińskiego na wszystkich Mszach św.
15.00 Adoracja Najśw. Sakramentu, Koronka do Bożego Miłosierdzia i nabożeństwo różańcowe
16.00 Msza św.: ojcowie franciszkanie
17.00 Adoracja Najświętszego Sakramentu z oddaniem życia Jezusowi i Niepokalanej

Poniedziałek, 13 sierpnia 2018 
Zawierzenie kultury, sztuki i edukacji
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: ks. Marek Siwicki TChr
19.00 Wincenty Łaszewski Fatima – orędzie aktualne

Wtorek, 14 sierpnia 2018
UROCZYSTOŚĆ ŚW. MAKSYMILIANA M. KOLBEGO – ODPUST
Zawierzenie rodzin
11.00 Msza św.: ks. Marek Siwicki TChr
17.00 Transitus św. Maksymiliana
18.00 Msza św.: ks. Marek Siwicki TChr
19.00 świadectwo: Włodzimierz Makiela

Wigilia Wniebowzięcia NMP
21.00 Wieczór Uwielbienia, prowadzi Zespół „zaNim” (w bazylice)
23.00 Msza św.: ojcowie franciszkanie
od 0.00 do 6.00 Adoracja Najświętszego Sakramentu

Środa,15 sierpnia 2018
UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NMP – ODPUST
Porządek Mszy św. niedzielny, na wszystkich Mszach św. zawierzenie NSM
Na ołtarzu polowym:
10.00 Konferencja i świadectwa o zawierzeniu Maryi
11.30 Msza św.: bp Jan Piotrowski, Ordynariusz Kielecki

Czwartek, 16 sierpnia 2018
Dziękczynienie Bogu za Jego miłość
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: ks. Stefan Irla, egzorcysta
19.00 Film: Sprawa Chrystusa, spotkanie z Benonem Welegałą, twórcą Filmowego Ruchu Ewangelizacyjnego (sala św. Bonawentury)

Piątek, 17 sierpnia 2018
Dziękczynienie za stworzenie
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: ks. Stefan Irla, egzorcysta
19.00 Film: Ignacy Loyola, spotkanie z Benonem Welegałą, twórcą Filmowego Ruchu Ewangelizacyjnego (sala św. Bonawentury)

Sobota, 18 sierpnia 2018
Dziękczynienie za dar życia
11.00 Msza św.: ks. Stefan Irla, egzorcysta
12.00 Nabożeństwo różańcowe
13.00 Konferencja: Dorota Hałasa Objawienia Maryi w Akita (sala św. Bonawentury)

Niedziela, 19 sierpnia 2018
Dziękczynienie za rodzinę, przyjaciół i bliskich
15.00 Adoracja Najśw. Sakramentu, Koronka do Bożego Miłosierdzia i nabożeństwo różańcowe
16.00 Msza św.: ojcowie franciszkanie
17.00 Uwielbienie Jezusa w Najświętszym Sakramencie, prowadzi wspólnota Guadelupe

Poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Dziękczynienie za zbawienie w Kościele
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: o. Stanisław Jarosz OSPPE
19.00 Konferencja: o. Stanisław Jarosz OSPPE, Wiesława Kowalska, Z Maryją w czas niepokoju i zamętu

Wtorek, 21 sierpnia 2018
Dziękczynienie za powołanie
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: o. Stanisław Jarosz OSPPE
19.00 Konferencja: o. Stanisław Jarosz OSPPE, Wiesława Kowalska, Podwyższyć Krzyż w rodzinie

Środa, 22 sierpnia 2018
Dziękczynienie za naszą Matkę Maryję
17.00 Nabożeństwo różańcowe
18.00 Msza św.: o. Stanisław Jarosz OSPPE
19.00 Konferencja: o. Stanisław Jarosz OSPPE, Wiesława Kowalska, Cywilizacja życia i miłości

22.08 – 26.08 MaxFestiwal, rekolekcyjne spotkanie młodych (szczegóły i zapisy na www.maxfestiwal.pl)

Mieszkańcy Niepokalanowa byli szczególnie zainteresowani tokiem wydarzeń związanych z o. Maksymilianem Kolbe – przełożonym klasztoru i cenionym przez współbraci. Nazywali go ojcem dyrektorem, uważali za wychowawcę, ojca duchownego, wspierali modlitwą i pracą. Był powszechnie znanym redaktorem poczytnych czasopism, a po wyprawie do Japonii gorliwym misjonarzem. Krótko mówiąc – był chlubą niepokalanowskiej wspólnoty. Szokiem dla nich było aresztowanie tak dogłębnym, że znaleźli się chętni i gotowi ofiarować się za niego. Po aresztowaniu stale podtrzymywali nadzieję wspieraną staraniami o jego szczęśliwy powrót do klasztoru. Tak więc ów dzień sobotni 30 sierpnia 1941 roku, gdy wieczorem odczytano w refektarzu list o. Piusa, uwięzionego w Auschwitz, z wiadomością o śmierci o. Maksymiliana, był jak uderzenie pioruna. „Wśród braci – zapisał kronikarz br. Teofil Zimoch – ta wieść zrobiła ogromne wrażenie.”

Prześledzenie wydarzeń związanych z tą informacją jest nie tylko interesujące, ale także użyteczne do rozpoznania szeregu działań wspólnoty klasztornej dla podtrzymania pamięci o Wielkim Ojcu Dyrektorze, jak też dla okazania Mu wdzięczności i czci należnej bohaterom tej klasy. 

Szereg wydarzeń tu przytoczonych, raczej przykładowo niż kompleksowo, wybrałem z dwóch źródeł: z Kroniki br. Teofila Zimocha, zamieszczonej w „Historii klasztoru w Niepokalanowie 1939 – 1951,” w maszynopisie, przygotowanej przez o. Witolda Grala. Gdynia 2005 i z biuletynu „Echo Niepokalanowa” z lat 1945 do 1947.

Na drugi dzień po tragicznej informacji, to jest w niedzielę 31 sierpnia 1941 kronikarz zapisał: „Komunię przyjęliśmy za duszę śp. o. Maksymiliana Kolbego. O. Florian, gwardian, pojechał z tą wiadomością do o. prowincjała Maurycego Madzurka do Warszawy”. Intrygujący zapis znalazł się w „Kronice” 18 września 1941: „Br. Lech napisał do br. Maksymiliana, że wie już o śmierci o. Maksymiliana, bo radio londyńskie w audycji polskiej zaraz po śmierci podało o tym wiadomość”. Br. Lech, czyli Lechosław Duraj, w czasie okupacji znalazł się w Londynie. Korespondował z br. Maksymilianem Belką. Przed wojną obaj pracowali w redakcji „Małego Dziennika”. Br. Lechosław był wyjątkowo uzdolniony w pisaniu i w sztuce graficznej. Z br. Konradem Zającem malowali obrazy. Mimo okupacji informacje nawet z obozu jakoś dochodziły. We wtorek 14 października 1941 o godz. 6.30 za duszę o. Maksymiliana odprawiono Mszę św. żałobną śpiewaną. W tym samym dniu odbyło się drugie grupowe aresztowanie siedmiu braci, po którym w klasztorze powstał popłoch. Wielu zakonników pospiesznie opuściło opłotki Niepokalanowa. Po dłuższej przerwie w dniu 31 stycznia 1942 roku czytamy: „Przysłano z obozu z Oświęcimia urzędowe powiadomienie o śmierci o. Maksymiliana Kolbego, że zmarł 14 sierpnia 1941 roku o godz. 12.50”. Świadectwo zgonu nr 510/1941, wystawione w sobotę 24 stycznia 1942, dotarło do klasztoru w przeciągu tygodnia. Nie wiadomo, dlaczego tak długo ściągano z dostarczeniem tej wiadomości. Cztery miesiące potem, 26 kwietnia o godz. 17.00 kilku braci zrobiło zebranko, na którym postanowiono zbierać materiały dotyczące życia o. Maksymiliana Kolbego, zamordowanego w Oświęcimiu”, a w pierwszą rocznicę śmierci 14 sierpnia 1942 o godz. 6.30 została odprawiona uroczysta Msza św. żałobna za duszę śp. o. Maksymiliana Kolbego. Nic nowego w „Kronice” aż do 21 czerwca 1944 roku. W klasztorze panował terror i strach. Kronikarz skupił się na zapisach stanu pogody, obserwował ruchy wojsk na kolei, informował o mało znaczących wydarzeniach lokalnych. „Echa Niepokalanowa” w czasie okupacji nie redagowano. W dniu 21 czerwca 1944 zapisano w „Kronice”: „O godz. 20.10 sześciu braci dyskutowało na temat pomnika na cześć o. Maksymiliana”. 24 czerwca ukazał się pierwszy zbiorek myśli o. Maksymiliana, zatytułowany „Do ideału MI”, podpisany pseudonimem Elfi, co znaczy br. Filemon Kozielczyk. Następnego dnia o godz. 16.40 o. gwardian Witalis Jaśkiewicz miał egzortę na temat pism o. Maksymiliana. 27 stycznia 1945 roku obóz w Auschwitz został oswobodzony. Więźniowie wracali do swoich rodzin i przekazywali obozowe przeżycia. W kwietniu 1945 roku inż. Załęski z Warszawy i Zaleski z Pasikonia opowiedzieli w Niepokalanowie wrażenia z Oświęcimia i ostatnie chwile o. Maksymiliana. W tym samym czasie „Echo Niepokalanowa” zamieściło tekst nowenny za przyczyną o. Maksymiliana, ułożoną przez więźniów obozu w Oświęcimiu. Także są w nim relacje o uzdrowieniach za przyczyną o. Maksymiliana, na przykład w Sochaczewie w styczniu 1944 roku (E.N. 19 i 20/45). W maju tego roku o. gwardian Witalis Jaśkiewicz zapowiedział rozpoczęcie nowenny w pewnej intencji za pośrednictwem o. Maksymiliana na dzień 21 tego miesiąca. W maju, czerwcu i lipcu „E.N.” podawało obszerne fragmenty z konferencji lub korespondencji o. Maksymiliana. W „Rycerzu Niepokalanej” z lipca nr 1/45 dwaj świadkowie, S. Załęski i M. Zawadzki, dzielą się wspomnieniami z obozu, informując na łamach „Rycerza” pierwszy raz o śmierci o. Maksymiliana. W nekrologu zmarłych franciszkanów w czasie wojny, na okładce miesięcznika, na pierwszym miejscu zapisano o. Maksymiliana. Redaktor apeluje do byłych więźniów z Pawiaka i Oświęcimia, którzy zetknęli się z o. Maksymilianem, aby przesłali szczegółowe opisy o spotkaniu z o. Maksymilianem i podali adresy innych więźniów, zwłaszcza uwolnionego ojca rodziny. Nie wiedziano jeszcze, za kogo o. Maksymilian poszedł na śmierć. 

W sierpniowym numerze Rycerza Niepokalanej tego roku na stronie 27 znalazł się sonet o. Ludomira Bernatka Pamięci o. Maksymiliana Marii Kolbego. 

 W listopadowym i grudniowym numerze „Rycerza Niepokalanej” znajdujemy „Wspomnienia z ostatnich chwil życia śp. o. Maksymiliana” podane przez ks. Konrada Szwedę, współwięźnia obozowego. Z przekazu wynika, że ani ks. Szweda, ani redakcja „Rycerza” nie wiedzieli, za kogo o. Maksymilian poszedł na śmierć. Owszem, dano sprostowanie informacji z poprzedniego miesiąca, że nie był nim szesnastoletni chłopiec, ale że to był ojciec rodziny. Podano też powtórny apel, aby uratowany więzień zgłosił się i podał swój adres. Również wspomnienia ks. Szwedy podano w „E.N.” nr 64 z 6 października 1945.

 W czwartą rocznicę śmierci, 14 sierpnia, zamieszczono w „E.N.” jednostronicowy panegiryk na część o. Maksymiliana. Zaczyna się „Gdy wspominam o Tobie…” Autor anonimowy. To samo źródło podaje, że 14 sierpnia w refektarzu udekorowano popiersie o. Maksymiliana, prawdopodobnie wykonane przez br. Maurycego Kowalewskiego, które w tej chwili znajduje się w Muzeum św. Maksymiliana. 

„E.N.” z 22 września tego roku przytacza obszerny list br. Ferdynanda Kasza z Dachau, pisany 7 września, w którym podaje nieco wiadomości z pobytu o. Maksymiliana w Oświęcimiu. Informuje też o ulotce na jego temat, wydanej w Jerozolimie przez br. Aureliusza Borkowskiego, korygując błędy, że nie zginął w Dachau i że śmierć była heroiczna. 

 W listopadzie 27/1945 w liście z Japonii o. Mieczysław Mirochna zapytuje, czy to prawda, że o. Maksymilian nie żyje. W grudniu, jak podaje „EN”, nauczycielka Maria Strzelecka z Sieradza Kościelnego przysłała 40 zł z zaznaczeniem – na beatyfikację. Redakcja wydała „Kalendarz Rycerza Niepokalanej” na rok 1946, ale w nim znalazła się tylko krótka wypowiedź o. Maksymiliana, aczkolwiek bardzo charakterystyczna: „Nie ma takiego heroizmu, którego by dusza nie wykonała z pomocą Niepokalanej”. W „E.N.” 73/45 8-9 grudnia umieszczono artykuł podpisany literą F., zatytułowany „Za jego wzorem”. W artykule zacytowano fragment listu o. Maksymiliana z więzienia na Pawiaku sugerując, że jest to ostatni list z Oświęcimia. Wiadomo, że ostatni list z Oświęcimia był skierowany do matki Marii Kolbowej. 

 Rok 1946 był wyjątkowo bogaty w utrwalaniu pamięci o o. Maksymilianie. W styczniu w gimnazjum w Niepokalanowie założono cztery drużyny Związku Harcerstwa Polskiego. Jednej z nich nadano imię o. Maksymiliana Kolbego. Owszem, o. Maksymiliana obwołano patronem ZHP w całym okręgu sochaczewski, z komendą w Niepokalanowie. W lutym „E.N.” przytacza list z Gniezna, zatytułowany „Ojciec Maksymilian już działa obydwoma rękami”. Treść listu podaje opis uzdrowienia po odprawieniu nowenny za przyczyną o. Maksymiliana. List jest potwierdzony podpisem ks. dr. Walentego Tobiaszewicza z parafii Kęty. W końcu lutego „E.N.” z radością poinformowało, że odnalazł się ojciec rodziny, za którego o. Maksymilian poszedł na śmierć głodową. Nazywa się Franciszek Gajowniczek. Przebywa we Wrocławiu i wnet poda swój adres. W marcu podano oświadczenie Franciszka Gajowniczka i szczegóły z wypadków w Oświęcimiu. W styczniowym „Rycerzu Niepokalanej” ogłoszono, że można nabyć w Niepokalanowie fotosy z o. Maksymilianem. Było bardzo duże zamówień. Natychmiast wysłano 500 sztuk wykonanych w dziale fotograficznym. Zaraz też drukarnia wydrukowała podobiznę o. Maksymiliana w trzech formatach: 9×6, 9×11 i 13×24 cm. 

Pod koniec marca zmarła w Krakowie Maria Kolbowa, matka o. Maksymiliana. Pogrzeb odbył się 20 marca po południu. Kondukt prowadził o. Anzelm Kubit poprzedzony wyjątkowo bogatym orszakiem duchownych diecezjalnych i zakonników. Delegatami Niepokalanowa byli bracia Salezy Mikołajczuk i Gabriel Siemieński. W kwietniu księża salezjanie z Krakowa zwrócili się z prośbą do Niepokalanowa o materiały do napisania i wystawienia na scenie dramatu o o. Maksymilianie. Prośbę podpisał ks. Domino. 

W maju ogłoszono wśród braci w Niepokalanowie konkurs na projekt pomnika ku czci o. Maksymiliana i okładki do książki z jego życiorysem. Nie znalazłem wyników konkursu. W czerwcu zmarł br. Kamil Banaszak, który ułożył i własnoręcznie napisał teks nowenny za przyczyną o. Maksymiliana. Rękopis się zachował. 

W początkach sierpnia, na zaproszenie o. gwardiana Witalisa Jaśkiewicza, przyjechał do Niepokalanowa w koszu motocyklowym Jan Dobraczyński, znany jako płodny pisarz z kręgów katolickich. Za „Listy Nikodema” mógł otrzymać Nobla, gdyby tytuł był znany nie tylko w Polsce. Dla Niepokalanowa Dobraczyński podjął się napisać rzecz o o. Maksymilianie. Jadąc do Niepokalanowa w koszu motocykla, uległ wypadkowi. Kosz się urwał, ale pasażer ocalał. Był więc dodatkowy motyw, aby książkę szybko napisać. Obiecał, że wyjdzie przed 8 grudnia. Faktycznie skończył pisać 23 sierpnia. We wrześniu drukarze złożyli tekst, zrobili odbitki, które przesłano do o. Mariana Wójcika w USA i do Italii. W połowie września skończono druk książki. W końcu listopada uzyskano od pani Salanik z UB w Sochaczewie ustne zezwolenie na rozpowszechnienie książki z tytułem „Skąpiec Boży”. Zaraz potem rozeszła się pogłoska, że nakład będzie zlikwidowany. Pisemne pozwolenie nosi datę 3 grudnia 1946. Następne wydania autor rozszerzał i poprawiał. Wersja włoska „Skąpca Bożego” pod tytułem „Cantano nei sotterranei di Oswięcim”, w przekładzie Leonardo Leonardi ukazała się w Brescia w 1949. W wigilię Wniebowzięcia NMP br. Cecylian wydrukował na płaskiej maszynie „Echo Niepokalanowa” (osiem stron) poświęcone w całości o. Maksymilianowi. Wydrukowane egzemplarze rozdano braciom. W ten sposób uczczono 5 rocznicę śmierci. Wieczorem tego dnia bracia Salezy i Ferdynand wyświetlili przeźrocza z życia o. Maksymiliana. Trzy dni potem, 18 sierpnia o godz. 20.00, odbyła się akademia ku czci o. Maksymiliana. W programie był referat, recytacje poezji, występy orkiestry i przedstawienie w czterech aktach „Fragmenty z obozów”. Był obecny na niej Franciszek Gajowniczek. Zabrał głos na końcu i opowiedział o trudnym życiu na Pawiaku i w obozie Auschwitz. Akademię dla szerszego grona powtórzono w sali Domu MI 25 sierpnia o godz. 12.00. W październiku wysłano z Niepokalanowa List do o. Generała Zakonu w sprawie rehabilitacji eksbrata Gorgoniusza Rembisza od zarzutu donosu do gestapo na o. Maksymiliana. W tym też miesiącu spisano zaprzysiężone zeznania o heroicznej śmierci o. Maksymiliana od Franciszka Gajowniczka, Brunona Borgowca i ks. Konrada Szwedy. Pod koniec listopada o. Bernard od Matki Boskiej, karmelita bosy, przygotował w maszynopisie „ Życiorys Rycerza Niepokalanej – Ojca Maksymiliana Kolbego”, dodał tekst nowenny o jego rychłą beatyfikację. (11 stron formatu A4). Tekst ma imprimatur ks. bp. Wacława Majewskiego i pozwolenie na druk o. Hadriana Leduchowskiego, komisarza generalnego prowincji warszawskiej. Broszurę wydrukowano dopiero w 1947 roku w Wydawnictwie Niepokalanów. W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP w dniu 8 grudnia w Sali Domu MI odtworzono słuchowisko w dwu aktach autorstwa o. Bolesława Wolskiego. Część druga tyczyła osoby o. Maksymiliana: były recytacje i śpiewy. W refektarzu br. Hieronim Wierzba zaczął czytać we fragmentach książkę „Skąpiec Boży”. Czytanie skończył 30 grudnia. W dniu 15 grudnia harcerze urządzili w Sali Domu MI akademię poświęconą o. Maksymilianowi o godz. 10.00 i 17.00. W tym też dniu o godz. 10,30 Polskie Radio emitowało pogadankę religijną „W służbie Niepokalanej” wygłoszoną przez o. gwardiana Witalisa Jaśkiewicza. Tekst tej pogadanki zamieszczono w „E.N.” z zaznaczeniem miejsc wykreślonych przez cenzurę. „Ilustrowany Kalendarz Rycerza Niepokalanej” na rok 1947 zamieścił tylko akcent maksymilianowski. Ostatnia jego strona przedstawia okładkę książki Jana Dobraczyńskiego „Skąpiec Boży” na tle wybranego tekstu.

o. Roman Soczewka

List do Braci z okazji 100. Rocznicy święceń kapłańskich św. Maksymiliana M. Kolbego (28.04.1918 – 28.04.2018)

BÓG OBJAWIA SIĘ W PASTERZU, KTÓRY ODDAJE SWOJE ŻYCIE

Drodzy Bracia.

„My nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20) – jak echo w tym paschalnym okresie powraca do nas odważna odpowiedź Piotra i Jana, postawionych i oskarżanych przed Sanhedrynem. Są to stawa, które oddają stan ducha uczniów Jezusa Chrystusa. Serca ich byty wypełnione tą rzeczywistością, która była dla nich najważniejsza. A usta przekazują to, czego pełne jest serce.

Z okazji przeżywanej 100. rocznicy święceń św. Maksymiliana, pragnę zwrócić się do Was, Drodzy Bracia, w podobnych stawach: „nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”. Jako spadkobiercy duchowości kolbiańskiej, nie możemy nie mówić o tym wielkim wydarzeniu. Trzeba zatrzymać się nad tą kartą historii i jej znaczeniem, aby uczyć się od świadka. Tak bardzo przecież potrzebujemy autentycznych wzorców dla naszego zakonnego czy kapłańskiego życia. W dzisiejszym Kościele, który przeżywa pewien kryzys kapłaństwa, przejawiający się w odejściach, w słabym jego przeżywaniu i braku odpowiedzialności za podjęte zobowiązania, potrzebujemy mocnych punktów odniesienia i podparcia. Wymaga tego odpowiedzialność za dar powołania, które nie zawsze znajduje pozytywną odpowiedź u człowieka.

Jubileusz święceń św. Maksymiliana przeżywamy w bliskości IV Niedzieli Okresu Wielkanocnego, która nazywana jest również Niedzielę Dobrego Pasterza. Postrzegam to jako dar Opatrzności Bożej, by jeszcze głębiej przypatrzeć się świętemu kapłaństwu i jeszcze bardziej uczyć się jego gorliwego przeżywania.

 

  1. Dobry pasterz – rycerz niezłomny

Pismo święte objawia nam prawdę o Ludzie Bożym i jego pasterskiej naturze. Naród wybrany nawet po osiedleniu się w Ziemi Obiecanej w swojej mentalności pozostał nomadą, czyli ludem o sercu wędrującym. Pomimo tego, że stał się narodem rolniczym, w swej duszy nadal żywił głęboką tęsknotę za życiem pasterskim, którego cechą było prowadzenie owiec i kóz. Dzięki spędzaniu dużej ilości czasu w miejscach odizolowanych, pomiędzy pasterzem a owcami rodziły się głębokie relacje. Pasterz przywoływał owce po imieniu, a te rozpoznawały go i reagowały na jego głos. Pasterz, wreszcie, chronił swoją trzodę przed grożącymi jej niebezpieczeństwa. A największymi z nich były dzikie zwierzęta zamieszkujące dolinę Jordanu, jak hieny, szakale, lwy i niedźwiedzie. Z nimi musieli walczyć pasterze uzbrojeni tylko w proce i laski pasterskie.

Do tej koczowniczo-pasterskiej rzeczywistości odwołuje się Biblia, ukazując nam szczególny obraz pasterza. Był nim przede wszystkim sam król. To Bóg wybiera swego sługę Dawida i zabiera go „od owczych zagród” i powołuje, gdy jeszcze chodził za karmiącymi owcami”, by pasł lud Izraela „w prawości swego serca i roztropnie prowadził swoimi rękoma” (Ps 78,70-72). Mimo tego wzniosłego wzoru, wielu z władców sprzeciwiało się swemu powołaniu. Często królowie Izraela są porównywani do złych pasterzy, którzy zamiast paść stado, pasą siebie samych (zob. Ez 34).

Sam Bóg, chociaż w Piśmie świętym jest przedstawiany jako troszczący się o swą ziemię ogrodnik i rolnik (zob. Iz 27,3; Ps 65,10-14), to jednak często porównywany jest do pasterza, który prowadzi, broni i karmi swój lud (zob. Ps 23; 80,2). To On „gromadzi [trzodę] swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie” (Iz 40,11). Opiekuje się Izraelem, który został doprowadzony do ruiny za przyczyną złych pasterzy i obiecuje mu nowego Króla-Pasterza, który zgromadzi rozproszone owce i zaprowadzi na urodzajne pastwisko (por. Jr 23,3-5). Jest to zapowiedź Mesjasza, który będzie prawdziwym pasterzem według serca Bożego.

Właśnie do tego proroctwa odnosi się stwierdzenie Jezusa z Ewangelii na Niedzielę Dobrego Pasterza „Ja jestem dobrym Pasterzem” (J 10,11). Jezus Chrystus jest pasterzem posłanym przez Boga, który ma opiekować się Ludem Bożym. On jest wypełnieniem proroctw o pasterzu, który gromadzi rozproszone owce i lituje się nad nimi (zob. Mk 6,34).

Pierwsze przesłanie tej Ewangelii jest zaproszeniem do radości: „Dobry Pasterz daje swoje życie za owce” (J 10,11). W tym miejscu przychodzi na myśl przypowieść o zagubionej owcy, opisana przez Mateusza i Łukasza. Jest dość łatwo wyobrazić sobie obraz dobrego pasterza, który z dobrocią, wielką pasją i współczuciem idzie, aby szukać i odnaleźć tych, którzy zagubili się w życiu.

Jednak we wspomnianej Ewangelii Janowej jest on także przedstawiony jako „wojownik”, który, stawiając czoła przeciwieństwom i tym wszystkim, którzy zagrażają owcom, jest gotów oddać swoje życie. Obraz ten nie przywołuje Psalmu 23. Odnosi się on przede wszystkim do figury Dawida, który jeszcze jako młody pasterz musiał stawiać czoło lwom i niedźwiedziom, które porywały owce. Co więcej, musiał biec za nimi, uderzać na nie i wyrywać je z ich paszczęki (por. 1 Sam 17,34-35). Dzięki temu otrzymujemy zaskakującą charakterystykę pasterza silnego i nieustraszonego, który walczy z bandytami i groźnymi zwierzętami za cenę własnego życia.

Przymiotnik „dobry” nie oznacza tutaj uczuć, nie oznacza bycia łagodnym, lecz bycie prawdziwym, autentycznym, odważnym. Jezus jest prawdziwym pasterzem, związanym tak mocno ze swymi owcami, że jest gotów oddać za nie swoje życie.

Dla większego uwypuklenia tej charakterystyki naszego Pana, Ewangelista wprowadza przeciwstawną figurę najemnika (J 10,12-13). Mieszkańcy wiosek, którzy sami nie mogli wyprowadzać na pastwiska i chronić swoich stad, często najmowali (opłacali) najemników, którzy mieli się opiekować trzodą. Umowa z najemnikiem była bardzo konkretna i opisywała jego zadania: miał stawiać czoło wilkowi, dwóm psom, małym zwierzętom, lecz mógł uciekać przed lwem, niedźwiedziem i złodziejem. W kontrakcie tym nie było klauzuli przewidującej ewentualną gotowość oddania życia za owce. Dlatego najemnik nie czuł się aż tak złączony i odpowiedzialny za owce. Nie interesował go los stada. Zainteresowany był tylko zarobkiem.

Czy ten rys odwagi, waleczności, stawiania czoła wszelkim przeciwnikom aż po ofiarę z własnego życia, nie przypomina nam postawy i nauki ojca Maksymiliana? Jego podobieństwo do Dobrego Pasterza to przede wszystkim jego niezłomna rycerskość, która nie ogranicza się do minimum przewidzianego w kontrakcie, ale ciągle szuka nowych wyzwań, nowych pól walki i odważnie stawia czoła narastającym przeciwnościom. Nie analizował on drobiazgowo, co można zrobić, aby minimalnym wysiłkiem otrzymać pełnię zapłaty i uniknąć kary.

Byt jak jego imię: maksymalistą, odważnie walczącym o serca wszystkich, by trwały przy Bogu. Był maksymalistą, który wszelkimi dostępnymi i godziwymi środkami walecznie bronił wiary i miejsca Boga w świecie. Był maksymalistą śmiało snującym marzenia i wyznaczającym sobie i innym dalekosiężne plany, by doprowadzić „do jak największego rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego”.

Byt maksymalistą, bo nic z siebie i sobie nie zostawiał, ale wszystko oddawał Bogu przez Niepokalaną: wszystkie władze swej duszy i ciała, całe swoje życie, śmierć i wieczność, wszystko cokolwiek się Jej podoba (por. Akt poświęcenia się Niepokalanej). Nie zatrzymywał się przed żadną trudnością, ryzykiem, cierpieniem, ofiarą. Przez całe życie uczył się składania życia w ofierze. I gdy przyszedł ten dzień na placu apelowym w Auschwitz, byt gotów. Był gotowy oddać życie, by ratować jedną matą zalęknioną owieczkę.

 

  1. Dobry pasterz – walczący o miłość

W drugiej części rozważanej Ewangelii (J 10,14-16) Jezus podejmuje ponownie stwierdzenie „Ja jestem dobrym Pasterzem”, aby dodać kolejną cechę pasterza. Dobry Pasterz to ten, który zna swoje owce i jest przez nie rozpoznawany.

W Biblii czasownik „znać” nie oznacza tylko poznania intelektualnego, oznacza natomiast głębokie doświadczenie i odnosi się do bycia „wciągniętym w miłość”. „Poznać” jest tu raczej kwestią serca niż rozumu, odnoszącą się również do relacji z Panem Bogiem. Dobrym Pasterzem jest Jezus i każdy, kto pozwoli włączyć się w miłość Boga i braci z tą samą pełną miłości pasją.

Św. Paweł pisząc do Galatów przypomina im, że kiedyś nie znali Boga, lecz byli poddani bożkom. Teraz jednak, gdy poznali Boga i, co więcej, Bóg ich poznał, dziwi się, jak mogą

„powracać do tych bezsilnych i nędznych żywiołów”, pragnąc złożyć broń i poddać się, czyli ponownie oddać się w ich niewolę (por. Gal 4,9). Jakby chciał powiedzieć: „Jeżeli weszliście we wspólnotę życia z Nim, i związaliście się jak oblubienica z oblubieńcem, to jak możecie odłączyć się od Jego miłości?”.

Wydaje się czasami, że jesteśmy jeszcze bardzo daleko od dnia, kiedy cała ludzkość dojdzie do doświadczenia Boga i jego miłości. Jezus wie, że jest jeszcze wielu ludzi, którzy nie rozpoznają głosu miłości Boga, że są jeszcze „inne owce”, które nie są z jego owczarni. Dlatego prawdziwy pasterz nie podda się nigdy i nie dopuści, by chociaż jedna owca się zatraciła z braku miłości. Dlatego też wyznacza sobie zadanie: „I te muszę przyprowadzić”; oraz zapewnia:) będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz” (J 10,16). Jakże nie brać na poważnie tych słów i jakże nie przylgnąć do wpisanej w niej nadziei, że nic nas nie będzie w stanie odłączyć od tej miłości.

Każdy uczeń Chrystusa powinien mieć serce swego Mistrza. Ojciec Maksymilian – jak wspomnieliśmy- nie był kapłanem o sercu najemnika, jego serce było sercem dobrego pasterza, sercem odważnym i sercem hojnym. Nie kalkulował, nie pytał, dokąd sięgają jego prawa i gdzie kończą się jego obowiązki, co ustalają normy i jaka jest umowa. Postępował według jedynego prawa miłości, szalonej miłości do Boga i do każdego człowieka.

A miłość ta nie znała granic: „zdobyć cały świat…”. Nie wystarczał mu drogi Niepokalanów, nie wystarczała mu ukochana Polska. Jego serce obejmowało najdalsze kresy: Japonię, Chiny, Indie…

Przypieczętował tę drogę na oświęcimskim etapie życia, gdzie ostatni raz zawalczył o zachowanie miłości w sobie i w innych. Tam, gdzie wszyscy i wszystko mówiło nie” miłości, on może jako jedyny zwyciężył miłością.  Było to zwycięstwo odniesione nad całym systemem pogardy i nienawiści człowieka i tego, co Boskie w człowieku – zwycięstwo podobne do tego, jakie odniósł na Kalwarii Pan nasz Jezus Chrystus” (z Homilii Jana Pawła II na kanonizację św. Maksymiliana M. Kolbego).

To był jego wybór, wybór dobrego pasterza, męczennika miłości. Uważany przez swoich za idealistę, zwariowanego marzyciela, niezrozumiałego zuchwalca, pragnął jedynie kochać tą miłością, która tylko jest twórcza, miłością dobrego, to znaczy walecznego pasterza.

 

  1. Dobry Pasterz – dobrowolnie oddający życie

W końcowej części naszej ewangelicznej perykopy (J 10,17-18), św. Jan podejmie temat wolności, który jest istotny w dynamice miłości: „Nikt Mi życia nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję”.

Tam, gdzie jest przymus i lęk nie ma miłości. Strach przed Bogiem jest zafałszowaniem Jego obrazu jako Odwiecznej Miłości. Jezus objawił swoją miłość, dlatego że oddał swoje życie: „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich…” (J 15,13). Ofiarował siebie i to dobrowolnie. On tego chciał. Tym samym wypełnił nakaz otrzymany od swego Ojca (por. J 10,18}, którego wolą jest, aby cały świat i każdy człowiek byt zbawiony (por. J 6,39-40; Mt 18,14; Gal 1,4).

Pasterz, który ma „moc oddać swe życie” – jest świadomy tego, że ma “moc je znów odzyskać” (J 10,18). Oznacza to, że przeznaczeniem tego, który składa swoje życie w ofierze, nie jest śmierć, lecz pełnia życia. Uczynienie z niego daru jest jedynym sposobem, aby je odzyskać. Jest to ewangeliczna dynamika ziarna, które musi obumrzeć, aby przynieść plon obfity. Podobnie „ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12,24-25).

Tę gotowość i tę wolność opiewał inny święty naszej ziemi, Jan Paweł li, kiedy to 10 października 1982, na placu św. Piotra w Rzymie, podczas homilii na kanonizację o. Kolbego niemal wykrzyczał: „Maksymilian nie umarł – ale oddał życie… za brata.” Wiemy, że stało się to pod koniec lipca 1941 r., kiedy to św. Maksymilian wystąpił dobrowolnie, wyrażając gotowość pójścia na śmierć głodową w zastępstwie jednego ze współwięźniów, którego życie było potrzebne najbliższym. Ta zaskakująca w swej prostocie i zdumiewająca w swym heroizmie gotowość została przyjęta. Maksymilian mógł złożyć swe życie w ofierze. W tej straszliwej po ludzku śmierci objawiła się „cała ostateczna wielkość ludzkiego czynu i ludzkiego wyboru; sam się dał na śmierć z miłości”. I tym samym ukazał zbawczą moc śmierci, „w której objawia się potęga miłości”.

W oświęcimskim bunkrze głodowym śmierć i życie – jak śpiewamy w sekwencji wielkanocnej – zwarły się w przejmującym pojedynku. Wydawałoby się, że zwyciężyła ta pierwsza. Ojciec Kolbe padł na swej Kalwarii, dobity śmiercionośnym zastrzykiem. Jego wyniesienie na ołtarze mówi nam coś innego: oddając życie za brata, zwycięskie okazało się życie, bo Miłość jest potężniejsza niż śmierć.

 

  1. Kapłan katolicki dobrym pasterzem

W 1983 roku w Niepokalanowie, dnia 18 czerwca, ten sam Papież jeszcze raz nam przypomniał: „w tej śmierci objawiło się zarazem duchowe zwycięstwo nad śmiercią podobne do tego, jakie miało miejsce na Kalwarii. A więc: nie poniósł śmierć, ale oddał życie – za brata. W tym jest moralne zwycięstwo nad śmiercią. Oddać życie za brata – to znaczy stać się poniekąd szafarzem własnej śmierci”. Te słowa św. Jana Pawła II dopełniają obrazu dobrego pasterza i wprowadzają nas w wymiar posługi kapłańskiej.

Podczas owego przełomowego apelu zaskoczony komendant miał zapytać: „A kim ty jesteś?”. Z ust występującego więźnia padła pełna spokoju, pewności i prostoty odpowiedź: „Jestem kapłanem katolickim”. Można się zapytać, dlaczego właśnie tak odpowiedział. Dlaczego nie powiedział o sobie: „jestem Rajmund Kolbe”, „jestem gwardianem Niepokalanowa”, „jestem franciszkaninem”, „jestem wydawcą Rycerza Niepokalanej” …; czy jakby wypadało “jestem numerem 16670″. Dlaczego „jestem kapłanem”?

Jeden z naszych braci już w 1971 roku znalazł odpowiedź na to pytanie: św. Maksymilian po prostu żył pełnią swojego kapłaństwa i pamięć o tej prawdzie nosił zawsze w sobie. W niepokalanowskim archiwum wśród oryginalnych pism św. Maksymiliana przechowywanych jest kilka notesów, w których św. Maksymilian od dnia święceń kapłańskich 28.04.1918 aż do dnia aresztowania 17.02.1941 notował każdą odprawianą mszę świętą. Jest to bardzo dziwne, ale i znamienne. Dziwne, gdyż znając życie i działalność św. Maksymiliana, wiemy, że dużo pracował, podróżował, a mimo to każdego dnia poświęcał czas, by zapisywać w swoim notesie intencję odprawionej mszy świętej, miejscowość i na dodatek przy jakim ołtarzu była ona celebrowana. Świadczy to o tym, jak ważne miejsce zajmowała każda Eucharystia w jego życiu. Maksymilian przez swoją kapłańską posługę, zanurzając się w tajemnicę sprawowanej Eucharystii, uczył się nie tylko być kapłanem katolickim, szafarzem sakramentów, ale i „szafarzem własnego życia i własnej śmierci”. Wszak – jak przypomina nam Jan Paweł II – „codziennie sprawował w sposób sakramentalny tajemnicę odkupieńczej śmierci Chrystusa na krzyżu. Często też powtarzał te słowa psalmu: Czym się Bogu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana (Ps 116, 12-13). Tak jest. Codziennie podnosił ten kielich Nowego i Wiecznego Przymierza, w którym pod postacią wina Krew Odkupiciela zostaje sakramentalnie przelana na odpuszczenie grzechów. Wraz z tajemnicą eucharystycznego kielicha dojrzewała w nim owa godzina oświęcimskiej decyzji: Czyż nie mam pić kielicha, który mi podał Ojciec? (J 18, 11). I wypił – wypił do dna ten kielich, aby zaświadczyć wobec świata, że miłość jest potężniejsza niż śmierć. Świat potrzebuje tego świadectwa, aby otrząsnąć się z więzów owej cywilizacji śmierci, która w niektórych momentach współczesności szczególnie odstania swe groźne oblicze” (Homilia Jana Pawła II w Niepokalanowie, 18 czerwca 1983).

 

* * *

Nie wszyscy może pamiętają, ale uroczysta beatyfikacja o. Maksymiliana M. Kolbego zbiegła się z obradami Synodu zwyczajnego Biskupów na temat posługi kapłańskiej. Jak rozważał świadek tamtego wydarzenia, Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński, można ten temat „rozwijać we wspaniałych traktatach De sacerdotio ministeria można pogłębiać widzenie teologiczne naszego kapłaństwa. Można zwycięsko pokonywać i przezwyciężać obawy, jakie niekiedy są podnoszone, kim my właściwie jesteśmy i czym jest nasze kapłaństwo”. A przecież „jak to ma wyglądać praktycznie, trzeba pokazać na wzorach. Wzorzec taki obmyśliła sama Opatrzność Boża… Po licznych przemówieniach na auli konieczną było rzeczą pokazać wzór, jak ma wyglądać kapłaństwo służebne. Wzorem tym jest właśnie bł. Maksymilian Maria Kolbe…” (z przemówienia do duchowieństwa stolicy, Warszawa, 24.12.1971).

Jak wtedy, tak i dzisiaj zastanawiamy się nad naszą świętą posługą, nad jej znaczeniem. Często wylewamy łzy nad niezrozumieniem tego sakramentu, nad naszym sprzeniewierzaniem się jego godności. Jak wówczas, tak i teraz otrzymujemy znak z Nieba. Nie tyle pobożne słowa, ile tajemnicę i wielkość osoby kapłana katolickiego, który 100 lat temu przyjął święcenia w stopniu prezbiteratu, męczennika miłości, naszego współbrata św. Maksymiliana Marii Kolbego. Jak wówczas beatyfikacja ojca Kolbego przecięta wszystkie wątpliwości na temat, jaki wzór kapłana jest potrzebny na współczesne czasy; jak wpisujący się w Glorię Berniniego wizerunek ojca Maksymiliana wyjaśnił biskupom świata zgromadzonym w Bazylice św. Piotra, na czym polega bycie kaptanem katolickim; tak, mam nadzieję, że i w tym roku przeżywany Jubileusz rozproszy ciemne chmury gromadzące się nad naszą posługą i oświeci swoim promieniującym i zawsze aktualnym przykładem.

Niech świadectwo ojca Maksymiliana będzie dla nas pomocą w przeżywaniu naszego kapłaństwa. Niech pomoże nam docenić otrzymany dar kapłaństwa i poucza nas, jak je przeżywać sercem dobrego pasterza: walecznego, maksymalnie, bez granic kochającego, gotowego oddawać życie za braci nam powierzonych.

o. Wiesław Pyzio

Prowincjał

Warszawa, 18 kwietnia 2018

 

28 kwietnia minie sto lat od momentu, kiedy św. Maksymilian przyjął święcenia kapłańskie. Franciszkanie z Niepokalanowa przygotowują na ten dzień wyjątkowe uroczystości, z uwzględnieniem potrzeby modlitwy za kapłanów. W programie m.in. pierwsze Ogólnopolskie Spotkanie Apostolatu Margaretka, Wspólnot i Osób Modlących się Kapłanów. Do Niepokalanowa przybędą kapłani jubilaci z trzech Prowincji franciszkańskich w Polsce. W uroczystościach weźmie także […]